28 lipca 2011

Miła niespodzianka, pakowanie i zapiekanka z makreli i porów.


Kilka dni temu spotkała mnie niespodzianka, otrzymałam bardzo miłe wyróżnienie od dwóch osób. Bardzo za nie dziękuję, niestety z bardzo prozaicznego powodu - brak czasu, nie dam rady kontynuować łańcuszka. 


Oderwałam się tylko  na chwilę od walizek, naczyń, prania, prasowania, układania a w międzyczasie uspokajania dzieci. Jutro wylatujemy do Polski  a zaraz następnego dnia w daleko świat. No, w sumie nie aż tak bardzo daleko, jednak perspektywa spędzenia trzech  godzin w samolocie nie jest mi szczególnie miła. Lecimy do Grecji. Na upragnione i wyczekiwane wakacje. Mam nadzieję że wrócimy cali i zdrowi aby podzielić się wrażeniami.

A ostatnim przedwakacyjnym smakołykiem jakim chcę się z Wami podzielić jest zapiekanka z makreli. Przepis pochodzi z książeczki o makaronach dołączonej do ostatniego n-ru miesięcznika (mojego ulubionego ) Good Food. Pierwszy raz jadłam makrelę na gorąco. Szkoda, że tak późno, przepyszna!! Przepis szybki i smakowity. Czyli jak większość na moim blogu. 

Składniki (nie podaję ilości, wszystko zależy od Waszych upodobań i ilości osób):

- makrela wędzona
- por
- ulubiony  makaron
- śmietana kremówka
- masło
- sól,pieprz, bułka tarta

Rybę oczyszczamy z ości, dzielimy na kawałki. 
Pora myjemy, kroimy na plasterki i podsmażamy do miękkości na rozgrzanym na patelni maśle. Przyprawiamy solą (niewiele) i pieprzem (dużo). 
Do pora wrzucamy rybę i zalewamy śmietanką. Chwilę dusimy. 
Makaron gotujemy w osolonej wodzie. Po odcedzeniu mieszamy z rybą i całość układamy w naczyniu żaroodpornym.
Posypujemy bułką tartą (odrobina) i wstawiamy do piekarnika na ok. 20 minut (190 st.).



SMACZNEGO!!!

25 lipca 2011

Papryka nadziewana kozim serem. Z tymiankiem i dynią .


Papryka wyszła mi zupełnie niespodziewanie. W lodówce walał się kawałek koziego sera, obok duży strąk czerwonej papryki a w słoiku straszyły resztki suszonych pomidorów. Zaplanowaliśmy grilla i w ten sposób obok tradycyjnej kiełbasy i szaszłyków na ruszcie wylądowała nadziewana papryka. Co prawda nikt oprócz mnie nie chciał jej jeść (pozdrawiam ciepło tych, którym kozi ser śmierdzi ;) ale tym lepiej. Więcej dla mnie. 

Gotowej papryki nie zdążyłam sfotografować ale dziś zrobiłam powtórkę i muszę przynać, że ze starego dobrego piekarnika smakuje równie dobrze!

Składniki dzisiejszej propozycji:

- podłużna czerwona papryka (zwykła też oczywiście może być)
- kawałek koziego sera
- kilka suszonych pomidorów + odrobina oliwy z zalewy
- łyżeczka suszonego tymianku
- pestki dyni
- sól,pieprz

Paprykę myjemy, delikatnie obieramy ( obieram, ponieważ po upieczeniu skór robi się twarda i psuje całą radość jedzenia. Idealnie do tego celu nadaje się ostra obieraczka do warzyw) przekrajamy na pól i wydrążamy gniazda nasienne. Wnętrze lekko solimy. 
Ser i pomidory  kroimy w kawałeczki, łączymy, dodajemy oliwę, tymianek  i pieprz. 
Nadziewamy paprykę, całość posypujemy pestkami dyni i pieczemy na grillu lub w piekarniku (ok 25 minut w 170 st.) .

Na zdjęciu obok koziego sera papryka przygotowana w ten sam sposób ale z ricottą.


SMACZNEGO!!!

23 lipca 2011

Warstwowy deser owocowy.

Pięknie wygląda, jeszcze lepiej smakuje. Można użyć różnych ulubionych owoców, ważne aby było kolorowo! Idealny na popołudniowe posiedzenie w ogrodzie lub na urodzinowy wieczór z mężem.Inspirowałam się przepisem kiedyś znalezionym w sieci ale nie potrafię podać jego źródła.

Składniki  deseru:

- pół dużego gęstego jogurtu jogurtu
- 5 owoców kiwi
- mango
- 500 g truskawek
- 3 łyżeczki żelatyny
- cukier puder
- kilka jagód lub borówek do dekoracji

Żelatynę rozpuścić w połowie szklanki gorącej wody. Właściwie to nie wiem, czy dodawanie żelatyny jest konieczne. Zrobiłam to w obawie przed połączeniem się w szklance wszystkich owoców.  Jeśli nie zależy Wam na idealnym wyglądzie deseru (chociaż i mój idealny nie jest ;) żelatynę pomińcie. 
Jogurt zmiksować z dwiema łyżkami cukru pudru. Rozdzielić na dno czterech wysokich szklanek. 
Kiwi obrać, zmiksować na puree (można dodać cukier puder). Dodać dwie łyżeczki żelatyny, wymieszać, wyłożyć na jogurt. 
Tak samo postąpić z truskawkami i mango.
Na wierzchu ułożyć kilka borówek.
Podawać z długą łyżeczką.


SMACZNEGO!!!

20 lipca 2011

Na upały, których nie ma. Domowa lemoniada.

Dokładnie. Lata jak nie było (no, może ze dwa dni by się znalazły) tak nie ma. Nie ma też nadziei na zbieranie jagód w polskim lesie, bo jak donosi Mama, jagód nie ma. Prawdopodobnie wymarzły. Czyli jedno z zajęć wakacyjnych, jakie sobie z dziewczynkami zaplanowałyśmy, odpada. Pozostało jeszcze kilka na liście ale wszystko zależy od pani pogody. Mam nadzieję że dopisze. 

Domowa lemoniada kojarzy mi się z filmami rodem z Ameryki, w których to dzieci wystawiały stolik przed domem i sprzedawały kubeczki tego pysznego wynalazku. Filmu dokładnie nie pamiętam ale scenę tak. My co prawda nie w Ameryce i nie sprzedajemy ale lemoniadę swoją mamy. Właśnie jednego wyżej wspomnianego letniego dnia w ruch poszły cytryny i miód. Dwie szklaneczki dla starszych sąsiadów odpoczywających za płotem, reszta dla nas. 

Składniki lemoniady: 

- ok 1,5 litra wody
- 4 cytryny
- 2 limonki
- miód
- listki świeżej mięty
- lód

Cytryny i limonki sparzyć, wyszorować. Odciąć kilka plasterków, z reszty wycisnąć sok. 
Miód ( nie podaję ilości, jest ona zależna od konkretnych upodobań) rozpuścić w niewielkiej ilości ciepłej wody. 
W dzbanku wymieszać wodę, sok i plasterki z owoców i miód. 
Do szklanki wrzucić kilka kostek lodu, dwa umyte listki mięty i zalać lemoniadą. Podawać.


SMACZNEGO!!!

14 lipca 2011

Sałatka z brokułem,groszkiem i fetą.

Piękny dziś dzień. Spędzimy go pewnie mocząc nogi w małym basenie, kosząc  trawę która sięga już prawie do kolan (deszcz nie pozwalał nam jej skosić ) i pijąc domową, pyszną lemoniadę. W tej chwili cieszę się ciszą, dziewczyny edukują się w szkole i przedszkolu. Jeszcze kilka dni i wakacje, odpoczynek od codziennej porannej nerwówki. I słońce, mam nadzieję na dużo słońca!

Tymczasem dzielę się sałatką którą zajadaliśmy wczoraj. Jedna sugestia - feta powinna być stanowczo drobniej pokrojona. 

Składniki sałatki:

- mały brokuł
-  kostka fety
- pół czerwonej cebuli
- puszka groszku konserwowego
- garść ziaren słonecznika
- kilka suszony pomidorów w oliwie  + dwie łyżki oliwy ze słoiczka
- sól, biały pieprz

Brokuł myjemy, dzielimy na drobne różyczki i rzucamy na osolony wrzątek na 3 minuty. Odcedzamy. 
Fetę kroimy w drobne kostki. 
Groszek osączamy. 
Cebulę kroimy w piórka. 
Składniki mieszamy w misce. Przyprawiamy solą i pieprzem. 
Pomidory kroimy w cienkie paseczki i dodajemy do sałatki. Całość  polewamy oliwą z pomidórów i posypujemy uprażonymi ziarnami słonecznika. 



SMACZNEGO!!!

11 lipca 2011

Pożegnanie. Truskawki w czekoladzie.


No niestety, pożegnania przyszedł czas. Pożegnania z truskawkami. Naszych w ogródku było niewiele, słońce nie dociera do krzaczków a jeśli już jakieś dały radę urosnąć to zostały pożarte przez ślimaki, które są naszą zmorą. Teraz z niecierpliwością czekam na wyjazd do Polski i możliwość objadania się jagodami. Wsiądziemy na rowery, pojedziemy na wycieczkę (misia w teczkę pewnie też zapakujemy ;)) i będziemy jeść fioletowe kulki prosto z krzaczka. Takie smakują najlepiej!!! Do truskawek wracając, polecam dziś przepis na prosty, pyszny i piękny deser. Sami zobaczcie!! 



Składniki:

- truskawki, najlepiej średniej wielkości, z szupułkami
- tabliczka czekolady mlecznej, gorzkiej lub białej ( w zależności od upodobań )
- orzechy laskowe, drobno posiekane  i uprażone na suchej patelni.

Truskawki myjemy i osuszamy papierowym ręcznikiem. Czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej. Każdą truskawkę maczamy w czekoladzie i obtaczamy w  orzeszkach. Odkładamy do zastygnięcia na folii lub talerzu.

SMACZNEGO!!!

10 lipca 2011

Jem na zdrowie. Surówka z pora i surówka z marchewki.

Dzisiaj skromnie. Skromne dwie propozycje dodatków do obiadowego mięsiwa. I jedne z moich ulubionych surówek, pojawiają się na naszym stole bardzo często. 

Pierwsza, z marchewki. 
Składniki:

- marchewka surowa
- ananas z puszki
- pieprz biały

Nie podaję ilości składników. Ich proporcje są zależne od apetytu jedzących oraz własnych upodobań. Marchewkę ścieramy na grubych oczkach tarki. Ananasa kroimy w kawałeczki. Mieszamy, dolewamy kilka łyżek soku z ananasa i przyprawiamy pieprzem.

Druga, z pora. 
Składniki:

- por
- spore jabłko 
- garść orzechów włoskich
- dwie łyżki majonezu
- sól, pieprz biały

Pora kroimy w cienkie półplasterki. Solimy i odstawiamy na chwilę  Jabłko obieramy i ścieramy na grubych oczkach tarki. Mieszamy z porem, doprawiamy pieprzem i dodajemy orzechy i majonez. Nie jestem zwolenniczką dodawania majonezu do surówek ale tutaj jest po prostu konieczny !



SMACZNEGO!!!

05 lipca 2011

Weekendowe opowieści oraz biszkoptowe naleśniki z serem i malinami.

Angielskie lato rozpieszczało nas przez kilka dni. Korzystając z fantastycznej pogody zwiedziliśmy jedno z piękniejszych miejsc, jakie dotychczas widziałam. Mówię o Windermere. Takie jak to miejsca odwiedza się, by nacieszyć oczy pięknymi widokami ,



spędzić mile czas z wszystkiego ciekawymi dziećmi,




oraz aby naładować akumulatory potrzebne do zmagania się z codziennością.



Najwspanialszą atrakcją było The world of Beatrix Potter attraction. Miejsce iście magiczne, wszyscy przenieśliśmy się na chwilę w piękny świat bajki i fantazji. 




A powracając do codzienności...Naleśniki z serem. Nastałam się przy patelni,ale warto było. Połączenie serowego nadzienia, malin i orzechów zachwyciło mnie. Naleśniki opisywałam już tutaj  (nawet nie zdawałam sobie sprawy że to już dwa lata temu było!!!). 

Co do serowego nadzienia, potrzebujemy na nie:

- 500 g twarogu
- 2 żółtka
- opakowanie cukru waniliowego (u mnie cukier i ziarenka z laski wanilii)
- 4 łyżki śmietanki kremowej

Sos malinowy:

- koszyczek malin (mogą być również morożone)
- 3 łyżki cukru pudru

Dodatkowo:

- orzechy laskowe, drobno posiekane i uprażone na suchej patelni


Składniki miksujemy na jednolitą masę. Każdy usmażony naleśnik smarujemy serem i zawijamy. Obsmażamy krótko na rozgrzanej patelni.  

Maliny wrzucamy do garnuszka, dodajemy puder i dusimy do rozpadnięcia się owoców, czyli niezbyt długo. Naleśniki polewamy sosem, posypujemy orzechami i podajemy.


SMACZNEGO!!!

Było,minęło....