22 lutego 2013

Weekendowe opowieści. Tatton Park.

Z racji trwających właśnie w Anglii ferii szkolnych, należy dzieciom zorganizować czas, aby nie pozwolić zanudzić im się na śmierć a samemu nie zwariować. Wybór padł na jeden z obiektów National trust, Tatton Park. Wykorzystałyśmy jeden najpiękniejszy dzień tygodniowej przerwy i wybrałyśmy się oglądać strachy na wróble. W Tatton Park bardzo często dzieją się różne ciekawe rzeczy a że od naszego miejsca zamieszkania jest tu stosunkowo niedaleko, jesteśmy tam częstymi gośćmi. Kolejna wycieczka zapowiada się w okolicach Wielkanocy, jeśli będzie warto, zdam relację. 

Na pierwszy ogień poszły drzewa, Julia aktualnie przeżywa etap wspinania się na nie. Czasem jest problem z zejściem :)



Bianca zachowawczo, trochę niżej.




Koło karuzeli też nie można przejść obojętnie 



a po wyczerpującej jeździe trzeba się pożywić.



Osiołkowi też nie odpuścimy. 



No i cała gama strachów na wróble. Bianca kiedy usłyszała kogo jedziemy oglądać, stwierdziła, że będzie się bała, ale jak widać, strach ma wielkie oczy. Do niektórych się nawet przytulała !















17 lutego 2013

Rogaliki Cioci Marysi czyli wycieczka w przeszłość.


- Mamo, masz ten przepis na rogaliki, które zawsze robiła ciocia?
- Chyba nie mam.
- No sprawdź, może masz.
- ...
- No mam.



No i super. Rogaliki Cioci Marysi może i nie są kulinarnym cudem świata ale przywołują wspaniałe wspomnienia. Kiedy byłam jeszcze dzieckiem, podróże samochodem były rzadkością, jeździliśmy pociągami, o komórkach nikt nie słyszał, rzadko kto miał telefon stacjonarny.  Z tych względów wizyty u rodziny mieszkającej w innych miastach były wielkim wydarzeniem. Występująca w tytule Ciocia Marysia mieszkała w mieście oddalonym od naszego o 150 km i uwielbiałam ją odwiedzać. Podróż pociągiem z przesiadkami, kanapki jedzone jak tylko ruszył, liczenie stacji które znaliśmy na pamięć i wypatrywanie Dębu Piastowskiego w lesie... Było wesoło.

Ciocia zawsze miała dla nas coś dobrego. Obok sernika o którym była mowa kilka postów wcześniej , dzisiejsze rogaliki już zawsze będą mi się kojarzyły z wizytami u niej. Bardzo żałuję, że po Cioci, podróżach do niej i jej rogalikach zostały już tylko wspomnienia...

Jeśli ktoś będzie miał ochotę jej popełnić, polecam serdecznie. Roboty z nimi miało, no, chyba że pomaga nam uwielbiająca wyjadać dżem ze słoika 5-cio latka. Są pyszne, znikają z talerza w bardzo szybkim tempie. Jestem pewna, że do jutra nic nie zostanie....



Składniki : 

- 500 g mąki
- kostka margaryny
- 50 g drożdży
- 2 łyżki cukru
- 2 łyżki śmietany

Dodatkowo :

- ulubiony dżem
- cukier puder
- sok z cytryny

Mąkę wysypaną na stół siekamy z margaryną. 
Dodajemy pokruszone drożdże i cukier, zagniatamy ciasto. 
Nie odstawiałam ciasta do wyrośnięcia, i szczerze mówiąc nie wiem czy należy to robić.
Z ciasta formujemy wałek, dzielimy go na 6 równych części. Każdą rozwałkowujemy  na kształt w miarę równego koła i dzielimy nożem  na 8 trójkątów. 



 Na szerszym końcu każdego trójkąta kładziemy porcję dżemu i zwijamy rogalika.


Rogaliki układmy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia i pieczemy ok.15 minut w 190 st.


 Po wyjęciu  z piekarnika smarujemy lukrem, u mnie w przypadku tych rogalików jest to cukier puder wymieszany z sokiem  z cytryny. Użyłam dżemu śliwkowego. I to jest właśnie ten smak, który zapamiętałam.




07 lutego 2013

Zamiast pączka, gęś.


Dziś na wielu blogach możemy znaleźć smaczne zdjęcia pączków najróżniejszej maści. Będąc tutaj, w UK, nie odczuwam takiej presji aby zjeść chociaż jednego, pomimo tego, że sklepów polskich u nas mnóstwo i kupno pysznego, świeżego, polukrowanego albo pocukrzonego pączka to żaden problem. Aby jednak tradycji stało się zadość i dzieci miały radochę, zamiast pączków będą faworki, które zresztą wolę bardziej, jeśli mam być szczera. 

Nie będę Was zanudzać fotkami chrustu, pokażę za to równie okrąglutkie gęsi, które powstały z myślą o Wielkanocy.



.

Jeśli lubicie ręcznie robione wyszywanki, zapraszam na moją stronę na FB gdzie znajdziecie ich więcej klik

Życzę wszystkim smacznego Tłustego Czwartku! Oby nie poszło w biodra :)

Było,minęło....