30 sierpnia 2014

Jem na zdrowie. Kulki z daktyli, migdałów i kakao.

 
 
Jeśli chodzi o zdrowe odżywianie, nie mam problemów z obiadami, śniadaniami i kolacjami. Mogę jeść zdrowo i dietetycznie. Moją zmorą i największą słabością są słodycze. Jeśli wiem, że są w domu, nie zasnę spokojnie. Będę tak długo krążyć wokół kuchennej szafki, w której są ukryte, aż ulegnę. A potem żałuję. Jestem w stanie uwierzyć ludziom uzależnionym od np. papierosów, że ciężko jest je rzucić, jeśli palacz po zapaleniu czuje to samo co ja po zjedzeniu czekolady....
 
 
 
 
Aby zapobiec popełnianiu takich grzechów, przestaliśmy kupować sklepowe słodycze. W tygodniu, kiedy jesteśmy zajęci codziennymi obowiązkami i nie ma czasu na myślenie o głupotach, nie odczuwamy ich braku tak bardzo. Najgorsze są weekendy, szczególnie takie zimne, deszczowe i nieprzyjemne, kiedy jedynym ratunkiem jest fajny familijny film albo gra i coś dobrego do przegryzienia. A do tego idealnie nadają się dzisiejsze kulki. Wiele ich na przeróżnych blogach ze "zdrowymi" przepisami i dość długo się wokół nich kręciłam. W końcu zrobiłam i od tej pory weszły na stałe do naszego deserowego menu. Co najważniejsze, dziewczyny też lubią, a że w kulkach same dobre rzeczy, więc dzielę się z nimi bez wyrzutów sumienia.
 
 
Składniki : ( bardzo "na oko", najlepiej samemu wypróbować proporcje, w zależności od preferencji smakowych):
 
- pół szkl. migdałów, namoczonych na noc w wodzie
- 3 łyżki wiórków kokosowych
- 4 -5 szt. daktyli medjool
- 2 łyżki oleju kokosowego
- 3 łyżki prawdziwego kakao
- plus kakao, wiórki lub drobno posiekane i uprażone orzechy do obtoczenia
 
Obrane ze skórek migdały i resztę składników blendujemy na jednolitą masę.
 W razie potrzeby dodajemy daktyli lub oleju.
 Formujemy małe kulki, obtaczamy w wiórkach i wkładamy do lodówki do zastygnięcia.
 I cała to filozofia.
 
 
 
SMACZNEGO!!!

28 sierpnia 2014

Zupa z batatów i quinoa ze szpinakiem i kurkumą.





Dzień dobry po wakacjach. To znaczy nie tak dokładnie po, ale ja już nie mogę się doczekać początku nowego roku szkolnego. Potrzebuję powrotu do codzienności, do ustalonego planu dnia i jako takiego porządku. Potrzebuję teraz wakacji dla siebie, chwili na książkę (przywiozłam cały stos), trening ( trzeba zgubić to, co przybyło po wakacjach) i szycie ( Boże Narodzenie tuż tuż  ). Do przyszłej środy jednak muszę wytrzymać z dwiema nudzącymi się dziewczynami w domu i mam nadzieję, że jakoś mi się to uda. Jeśli pogoda dopisze, w weekend wybierzemy się na ostatnią wakacyjną wycieczkę a potem to już  z górki.


 
 Dzisiejsza propozycja kulinarna zrodziła się z mojej miłości do batatów. Quinoa, ze względu na jej dobroczynne właściwości, to już stały składnik naszego menu a reszta to improwizacja. Może niezbyt fotogeniczna, ale zupa jest bardzo smaczna. I zdrowa, a przecież właśnie o to przede wszystkim chodzi. Składniki:
 
- 1 spory batat (lub 2 mniejsze)
- 1/3 do 1/2 szkl. suchej quinoa
- dwie gaście świeżego szpinaku
- 2 łyżeczki kurkumy
- cebula
- 700 - 1000 ml ulubionego bulionu
- 2 łyżki oleju kokosowego
- sól do smaku
 
Cebulę kroimy w pół-talarki i wrzucamy do garnka z rozgrzanym olejem kokosowym.
 Dodając kurkumę podsmażamy aż zmięknie.
Ziemniaka obieramy i kroimy w większą kostkę, wrzucamy do cebuli i zalewamy bulionem.
Kiedy ziemniaki będą już prawie gotowe, wsypujemy do garnka kaszę i gotujemy 8 minut. Dorzucamy umyty i posiekany szpinak, mieszamy, przykrywamy i odstawiamy z ognia.
Po kilku minutach kasza powinna być gotowa.
 Zupę doprawiamy do smaku solą.
 
 
 
 
SMACZNEGO!!!

Było,minęło....