09 lutego 2016

Pizza na tortilli na dwa sposoby, z karmelizowaną cebulą i pieczoną dynią.



 
 
Dziś Dzień Pizzy. A także Dzień Naleśnika w UK. I tak, jak naleśniki wyszły najzwyklejsze, bo serca do nich specjalnie nie mam, tak pizzą muszę się pochwalić. Wersję z cebulą robiłam już jakiś czas temu i wyszła tak dobra, że aż męża wołałam, żeby spróbował, chociaż za kozim serem nie przepada. Dzisiaj, z powodu braku czasu pizza jest oszukana, bo na pełnoziarnistej tortilli ale Wam polecam upiec ją na Waszym ulubionym cieście. Idealna na bezmięsny poniedziałek, a nawet wtorek i środę. A jeśli na dodatek  macie jeszcze w domu własnoręcznie zrobione pesto, to już w ogóle znajdziecie się w pizzowym niebie. Przepis z książki "Meatless Mondays".
 
 
Składniki:
 
Ciasto na pizzę:
 
-300 g mąki chlebowej
- 170 ml wody
-1/2 łyżeczki suchych drożdży
- spora szczypta soli
 
Balsamiczna cebula:
 
- dwie czerwone cebule
- 2 łyżki octu balsamicznego
- 40 g brązowego cukru
- 100 wody
 
Dodatkowo:
 
- 1/4 upieczonej dyni piżmowej
- 100 g mozarelli lub sera koziego
- 100 g fety
 
 
 
Suche składniki na ciasto mieszamy w misce.
Mieszając (najlepiej robić to przy pomocy robota) dolewamy wodę.
Wyrabiamy ciasto przez ok. 10 minut.
Wkładamy gotowe do natłuszczonej miski i odstawiamy na godzinę do wyrośnięcia.
Cebule obieramy i kroimy na ćwiartki.
Wrzucamy na rozgrzaną na patelni oliwę, solimy, pieprzymy  i podsmażamy do zrumienienia. Przekładamy do garnuszka, dodajemy wodę, ocet i cukier, zagotowujemy a następnie zmniejszamy gaz i gotujemy aż płyny wyparują.
Wyrośnięte ciasto dzielimy na dwie części.
 Każdą rozwałkowujemy na podsypanym mąką blacie na ok. 30-35 cm placki i smarujemy pesto, na jednym układamy gotową cebulę i kawałki sera koziego (lub mozarelli)  na drugim pokrojoną dynię i kawałki fety.
Pizze wkładamy do nagrzanego do 200 st. piekarnika. Pieczemy ok. 10-12 minut.
Podajemy z rukolą i np. uprażonymi ziarnami słonecznika.
 

08 lutego 2016

Pasztet z pieczonych warzyw, pieczarek i kaszy gryczanej.

 
 
 
Jakoś brakuje mi zapału aby napisać coś nowego na blogu. W kuchni tworzę, i owszem, ale pogoda na Wyspach skutecznie zabija chęci do wykonywania zadań ponadprogramowych. Leżał by tylko człowiek pod kocem i czytał słuchając wiatru przewracającego trampoliny i deszczu zalewającego nasz ogród.
Dziś poniedziałek, trzeba więc jakoś kreatywnie zacząć ten tydzień, a może będzie tak, że pozytywne nastawienie i chęć działania przywoła do nas wiosnę. Dzisiejszy przepis raczej mało wiosenny, powiedziałabym raczej, że jesienny i na pewno do jesieni zostanie wykorzystany jeszcze nie raz. Znaleziony tutaj i od razu popełniony. Całe szczęście, bo pasztet naprawdę jest pyszny. Uwierzcie i upieczcie również.
 
Składniki:
 
- 0,5 szkl soczewicy (użyłam czerwonej)
- 2 marchewki
- 1 pietruszka (użyłam pasternaku)
- kawałek selera
- 300 g pieczarek
- cebula
- 100 g kaszy gryczanej
- 2 łyżki masła orzechowego (nie jest konieczne)
- 3 łyżki oliwy
- 2 łyżki octu balsamicznego
- po 1/3 łyżeczki cynamonu, kolendry i papryki ostrej
- sól, pieprz
 
Warzywa po obraniu kroimy i  razem z pieczarkami układamy na blasze, solimy, pieprzymy, polewamy oliwą i pieczemy w 200 st. ( przed końcem pieczenia dodajemy do warzyw przyprawy)przez ok. 40 minut (do miękkości).
 Soczewicę płuczemy i gotujemy w osolonej wodzie, odcedzamy i studzimy.
 Kaszę podobnie.
 Upieczone warzywa, kaszę, soczewicę, masło i oliwę wrzucamy do misy robota i miksujemy (wg mnie mas nie musi być idealnie gładka, smakowały mi kawałki nie zmiksowanych warzyw).
Gotową masę wykładamy do keksówki i pieczemy w 180 st. przez 40 minut.
 
 
 
SMACZNEGO !!!

02 lutego 2016

Sernik z nerkowców.






 
Dzień dobry. Trochę niepewnie się czuję publikując posta ze zdrową wersją ciasta, kiedy wszędzie wokół widać tylko zdjęcia pączków i faworków... Pączków smażyć na pewno nie będę, bo nigdy jeszcze nie próbowałam i boję się, że mi nie wyjdą ale faworki...kto wie, może zrobimy. W końcu, nie dość, że dobre to i trochę zabawy przy nich jest, a dziewczyny zawsze chętne są aby zrobić trochę bałaganu w kuchni. Tymczasem szybko piszę przepis, ponieważ Młodsza śpi powalona infekcją, a kiedy się obudzi, na pewno nie uda mi się już zasiąść do komputera. Przepis znalazłam tutaj . Polecam, ciasto jest naprawdę dobre.




 
 Składniki na spód:
 
- 200g migdałów
- 160g orzechów brazylijskich
- 150g daktyli suszonych
- 80ml roztopionego oleju kokosowego 
 
Składniki na masę:
 
- 230g nerkowców
- 250ml wody
- 2 łyżki płatków drożdżowych
- 40g kakao
- 150ml roztopionego oleju kokosowego
- 60 ml miodu
 
 
                                                

 
Przygotowujemy spód wrzucając orzechy do pojemnika blendera z nożem i miksujemy aż do ich rozdrobnienia .
Dodajemy wypestkowane daktyle i olej, miksujemy do połączenia składników.
Gotową masę wykładamy na wyścielony papierem dół tortownicy (26 cm) i dociskamy.
Nerkowce moczymy w wodzie przez ok 30 minut.
 Po tym czasie razem z pozostałą wodą przelewamy do blendera, dodajemy resztę składników i miksujemy tak długo, aż masa będzie jednolita i bez całych kawałków orzechów.
Wylewamy na spód i wstawiamy do lodówki do zastygnięcia.
Możemy udekorować owocami (maliny świetnie współgrają z ciastem ) i polać ciasto roztopioną czekoladą (użyłam gorzkiej organicznej).
 


 
SMACZNEGO !!!

Było,minęło....