24 grudnia 2012

Wesołych świąt!!!



Życzę wszystkim pięknych świąt, cudnej rodzinnej atmosfery a w Nowym Roku samych pogodnych dni, dobrych wiadomości i życzliwych ludzi w otoczeniu. 

Wesołych świąt!!!


14 grudnia 2012

Własnoręczne ozdoby świąteczne, odsłona trzecia,tym razem kartki handmade.

Jedną z moich  ulubionych przedświątecznych czynności jest tworzenie kartek, które wysyłam najbliższym znajomym i rodzinie. Pisałam już w zeszłym roku, że martwi mnie to, iż zanika całkowicie zwyczaj wypisywania i wysyłania kartek na święta. Tradycyjne, papierowe życzenia zostają wyparte przez SMS'y, Nasze Klasy i inne Fejsbuki. Szkoda. Tak jak dotykanie papierowej książki w odróżnieniu od elektronicznej jest dla mnie większą przyjemnością, podobnie jest z życzeniami. Tutaj, w Anglii, istnieje zwyczaj obdarowywania się kartkami z każdej możliwej okazji, więc na naszym parapecie salonowym co roku pręży się dumnie całkiem niezła kolekcja świątecznych śliczności więc mogę nimi nacieszyć oczy.

A wracając do moich wyrobów, kartki, jak zwykle, są proste i stonowane. Innych nie stworzę, nie wychodzi mi,choćbym bardzo się starała. Może jeszcze kogoś zainspiruję, może ktoś chwyci w dłonie papier, nożyczki i klej i stworzy coś, co komuś innemu sprawi radość. Pozdrawiam, jeszcze nie świątecznie !









I na koniec taka mała rada, warto wybrać się do sklepów papierniczych i podobnych po świętach. wszelkiego rodzaju ozdobne dziurkacze, stemple i inne ciekawe rzeczy będą wtedy wyprzedawane. Warto się w nie wtedy zaopatrzyć i odłożyć na następny rok. Może się wydawać, że to sporo czasu, jednak ani się obejrzymy, a znów będą kolejne święta. Warto też zachować kolorowe wstążki po prezentach, sznureczki, kawałki ozdobnych papierów czy kolorowe koperty (ze złotych kopert wycinałam renifery). Wszystko się przyda, uwierzcie mi!

10 grudnia 2012

Własnoręczne świąteczne ozdoby, odsłona druga. Lampiony ze słoików.





Uwielbiam Bożonarodzeniowe światełka i nastrój jaki tworzą. Czy to lampki choinkowe, czy pachnące świeczki albo sznur gwiazdek zawieszony nad kominkiem _ dla mnie mogłyby świecić cały rok. Zapewne po jakimś czasie by się znudziły, ale sprawdzać nie będę. Zostawię sobie tą przyjemność na okres okołoświąteczny. 


Na lampiony ze słoików czaiłam się już w zeszłym roku. Jakoś tak jednak się stało, że nie zrobiłam ich. Dziś, wykorzystując czas,kiedy pierniczki siedziały w piekarniku, na szybko skleciłam kilka lampek. Wyprodukowanie ich nie zabiera wiele czasu ani większych umiejętności. Jeśli macie w domu kilka zbędnych słoiczków, wstążeczek i "podgrzewaczy", zabierajcie się do roboty.



Gotowe i zapalone lampki ocieplą klimat Waszych domów w te mroźne i śnieżne dni. U nas śniegu narazie nie ma ale mam nadzieję,że ten, co w Polsce spadł, poczeka na nas jeszcze tydzień :)






Jeśli macie jakieś ciekawe pomysły na "handmade" dekoracje świąteczne, podzielcie się proszę! Od przybytku głowa nie boli :) Mam jeszcze w planach kilka drobiazgów, jeśli czasu i zapału wystarczy, plany zrealizuję a efektami się z Wami podzielę.


05 grudnia 2012

Prezenty od serca, odsłona pierwsza i blogowe zabawy czyli nadrabiam zaleglości.





Nie wiem, jak Wy, ale ja jestem zwolenniczką prezentów własnoręcznie wykonanych. Tak prezent cieszy bardzo,  skoro wiemy, że ktoś włożył w jego przygotowanie dużo starań i przeważnie czasu. Oczywiście łatwiej jest iść do sklepu, wrzucić do koszyka pudełko pięknych czekoladek, ale to już nie to samo. Pomysły, które przedstawiam Wam dzisiaj, i których  mam nadzieję przedstawić więcej w najbliższym czasie, nadają się do sprawienia przyjemności lubianym sąsiadom, mogą stanowić dodatek do pięknie wydanej książki z której ucieszy się przyjaciółka czy dla wujka łasucha.




Pierwsza propozycja to pieczone orzechy. Pyszna, uzależniająca przekąska. Nie wiem czy moje dotrwają do świąt...pewnie przed samą Gwiazdką trzeba będzie szybko robić drugą porcję. 



Do przygotowania orzechów potrzebujemy (przepis z gazety "The simple things", mojego ostatniego odkrycia ):

- ok. 400 g mieszanki ulubionych orzechów (użyłam nerkowców, laskowych i migdałów)
- 2 łyżki cukru + 2 dodatkowe
- 2 płaskie łyżki masła
- 2 łyżki wody
- 140 g miodu
- szczypta soli
- łyżeczka cynamonu
- szczypta białego pieprzu

Piekarnik rozgrzewamy do 160 st. 
Wszystkie składniki (2 łyżki cukru), oprócz orzechów, wkładamy do garnuszka i podgrzewamy na małym ogniu do rozpuszczenia i połączenia. 
Wsypujemy orzechy i dokładnie mieszamy aby były dokładnie pokryte mieszanką. 
Wykładamy na blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia, i wkładamy do piekarnika na ok. 20 minut. Orzechów należy pilnować, ponieważ bardzo łatwo je przypalić.
 Wyciągamy gotowe orzechy i dajemy im chwilę odpocząć. 
Po pięciu minutach posypujemy pozostałymi dwiema łyżkami cukru i mieszamy.
 Odstawiamy do wystygnięcia. 
Pakujemy w słoiczek lub pudełko i wręczamy. 




Kolejna propozycja to karmelowy sos do lodów i deserów z dodatkiem whiskey. Przepis zamieszczałam już w zeszłym roku ale powtórzę, ponieważ sos cieszył się niezłym powodzeniem wśród obdarowanych, więc chyba warto. Składniki:

Składniki:
- 200 g masła
- 140 g brązowego cukru (dałam mniej)
- puszka (397 g) mleka skondensowanego
- puszka (397 g) karmelu
- łyżka imbiru w proszku
-150 ml whiskey
 
Masło, mleko, karmel, cukier i imbir podgrzewać w garnku  do rozpuszczenia masła i połączenia składników. Odstawić z ognia, wlać alkohol i przelać sos do wyparzonych słoików.




Jakiś czas temu, dość długi, przyznaję, dwie blogowe koleżanki zaprosiły mnie do zabawy. Szczerze mówiąc, zupełnie zapomniałam o tym i dopiero dziś nadrabiam łańcuszkowe zaległości.Bardzo dziękuję za wyróżnienie, jest mi bardzo miło.




Zasady zabawy:

Liebster Award jest to wyróżnienie otrzymywane od innego blogera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę". Jest przyznawane blogerom o mniejszej liczbie obserwatorów, żeby dać im możliwość spopularyzowania bloga.
Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która cię nominowała. Następnie ty wybierasz i nominujesz 11 kolejnych osób (nie zapomnij ich o tym poinformować ;-) oraz zadajesz im 11 wymyślonych przez siebie pytań.
Nie wolno nominować bloga, który nominował ciebie.
 Na pierwszy ogień pytania od właścicielki  tego bloga :

1. Ulubiona stolica świata? 
    Hmm... naszej osobistej Warszawy dobrze nie zwiedziłam, w innych stolicach w ogóle nie byłam więc     
    ciężko mi dopowiedzieć na to pytanie.
2. Ulubiony koktajl?
    Nie pijam koktajli, kac po nich za wielki :)
3. Ulubiona książka?
    "Zielona mila" i "Smażone zielone pomidory"
4. Najpiękniejsze miejsce w którym byłaś/byleś?
    Wiele jest pięknych miejsc, które widziałam, jeszcze więcej przede mną, mam nadzieję, ale gdybym  miała   wybierać byłoby to Clovelly.
5. Czy lubisz gotować?
    Uwielbiam!!
6. Ulubiona pora roku?
    Wiosna. Nie za zimno, nie za gorąco. Może być jeszcze bezdeszczowa jesień, za kolory.
7. Ulubiony deser?
    Lody z gorącymi malinami i płatkami migdałów. Bezapelacyjnie.
8. Ulubiony kolor?
    Zielony. 
9. Dlaczego piszesz blog?
    Bo chcę się podzielić z innymi tym,co tworzę.
10. Co byś zmieniła/ zmienił w swoim życiu?
    Swoją ostatnią rozmowę telefoniczną z Tatą.
11. Czy lubisz zwierzęta?
    Tak, wszystkie oprócz chomików. Jeden osobisty mnie kiedyś użarł i mam uraz do dzisiaj.  Największą   sympatią darzę koty i psy, mam nadzieję, że kiedyś będę miała oba stworzenia w domu.


Drugi zestaw od właścicielki tego bloga :

1. Domatorka czy 'powsinoga'?
    Jedno i drugie. Uwielbiam zwiedzać nowe, piękne miejsca ale też lubię spokojne dni, które mogę     spędzić w domu bez wychodzenia z niego. 
2. Ścisłe podążanie za trendami w modzie czy własny, niezależny styl?
    Kiedyś podążałam ale na szczęście mi przeszło. Co nie znaczy że nieraz nie skuszę się na jakiś "must have" :)
3. Tęsknisz za byciem dzieckiem czy dobrze ci być dorosłym?
   Czasami tęsknię, szczególnie kiedy własne dzieci sprawiają że mam ochotę rwać włosy z głowy albo walić  nią w ścianę.
4. Bycie sławnym czy ciche, spokojne życie?
   Ciche i spokojne. Za miękka jestem na bycie sławnym i obgadywanym!
5. Marzeniom trzeba pomagać czy nie ma się wpływu na to, co się stanie?
   Trzeba pomagać, ale też myślę, że każdy ma swój los zapisany gdzieś tam, wysoko...
6. Współczesne społeczeństwa są bardzo 'dzieciocentryczne' - Zgadzasz się z tym stwierdzeniem czy nie? 
   Hmm...Nie wiem, jak mam rozumieć to wyrażenie, czy chodzi o to, że dzieci są centrum naszego życia,  często przesadnie?
7. Praca marzeń czy pozwalająca na utrzymanie na dobrym poziome?
   Najlepiej jedno i drugie, chociaż o to na pewno ciężko. 
8. Jedna rzecz na raz czy 'multitasking' (wielozadaniowość)?
   Stanowczo multi. Ja nawet zębow nie potrafię umyć bez przestawiania buteleczek na łazienkowej szafce.
9. Gdybyś mogła się przenieść w czasie i żyć w innej epoce, to jaki okres by to był?
   Taki, w którym mniej by było telefonów, iphoneów, padów i innych gadów. Mam wrażenie, że niedługo  ludzie nie będą potrafili w ogóle ze sobą rozmawiać bez użycia Fejsbuka, GG, Skypea i innych wynalazków. Niedawno byłam świadkiem rozmowy dwójki nastolatków, w autobusie:
- Prześlij mi na maila pracę domową
- Nie mam twojego maila
- To ci podeślę na GG
- Masz mój nr GG?
- Nie.
- To zadzwonię do Ciebie...
A wystarczyło wyciągnąć kartkę i długopis i zapisać :)
10. Co/Kto cię inspiruje?
   Ciężko wybrać jedną osobę. Inspirują mnie ludzie, którzy nie narzekają, nie siedzą z założonymi rękoma i  czekają na cud oraz tacy,którzy sprawiają, że ten świat jest łatwiejszy do zniesienia.
11. Podziel się Twoją ulubioną stroną, którą można by podciągnąć pod kategorię 'Edukacja' 
    Muszę Cię rozczarować, nie mam takiej strony.  

Proszę mi wybaczyć, że nie podam łańcuszka dalej, jak wspominałam w poprzednim poście, mam bardzo dużo pracy i muszę już uciekać do maszyny. 

02 grudnia 2012

Własnoręczne świąteczne ozdoby, odsłona pierwsza. Papierowy łańcuch.




No i mamy grudzień. Listopad zleciał w mgnieniu oka, podejrzewam, że z tym miesiącem będzie podobnie. Dzisiaj, w ramach akcji organizowania dzieciom zabawy w nudne niedzielne popołudnie, powstał łańcuch. Pomysł skradziony z bloga Ewy , tak mi się łańcuch spodobał, że nie mogłam go nie zrobić. W tym roku planuję ubrać choinkę tylko własnoręcznie zrobionymi ozdobami. Ciekawe co z tych zamiarów wyjdzie, bo czasu coraz mniej a roboty coraz więcej.  Pomimo tego, że na święta lecimy do Polski, w naszym angielskim domu stanie prawdziwa choinka, ponieważ wracamy dokładnie  ostatniego dnia grudnia i Nowy Rok będziemy świętować z powrotem tutaj. Choinka więc będzie nam towarzyszyć.

Wykonanie łańcucha jest właściwie pracochłonne. Dwie niecierpliwe dziewuszki wcale nie pomagają, czasem wręcz przeciwnie. Bianca przy okazji tworzyła kartkę na urodziny koleżanki (to już chyba szósta z kolei) a Julia kartonowego renifera ale w trakcie jej zapał osłabł i powstał tylko jeden róg. Jeśli do świąt urodzi się coś więcej, podzielę się z Wami efektami. 

Do stworzenia łańcucha potrzebny nam będzie papier w ulubionym kolorze (ja użyłam najprostszego do pakowania), ozdobny wykrawacz (czy istniej jakaś inna nazwa dla tego urządzenia?? ) i klej. Każdy na pewno pamięta z dzieciństwa sposób wykonywania, więc przytaczać nie będę. Przy okazji naszło mnie wspomnienie bibułowych łańcuchów wykonywanych w podstawówce....


Pokazane na zdjęciu reniferowe i śnieżynkowe dziurkacze  wykorzystałyśmy do innych dzieł, z którymi podzielę się z Wami w kolejnych postach.





Więc - dziurkacze w dłoń i do dzieła!! Miłego tygodnia wszystkim życzę! 




27 listopada 2012

Cisza.

Cisza na blogu spowodowana jest przedświątecznym szałem. Nie wiem, czy ktokolwiek z moich czytelników zauważył, że oprócz gotowania moim hobby jest również szycie. No i szał ten tego szycia właśnie dotyczy. Do szycia namówiła mnie prawie dwa lata temu moja tutejsza przyjaciółka i chociaż początkowo nie wierzyłam, że cokolwiek z tego może wyjść przy mojej niecierpliwości. Ale wyszło, ku mojemu zaskoczeniu. W tym roku, pomimo wszechobecnego kryzysu, udało nam się razem z Kasią zebrać trochę zamówień na dekoracje i zabawki, dlatego właśnie na przesiadywanie w kuchni i wymyślanie nowości kulinarnych nie mam zwyczajnie czasu. 

Zabawy z igłą i nitką sprawiają mi mnóstwo przyjemności. Uwielbiam ten moment, kiedy dzieci, po ciężkiej walce w końcu zalegną w łóżku, w kubku paruje herbata koperkowa, w TV lecą dwa pod rząd odcinki "Friends'ów" a ja siadam na kanapie i działam. A jeszcze bardziej cieszy, kiedy to dzaiałanie ktoś docenia i chce mieć na własność.

Przedstawiam Wam kilka z moich prac i chętnych zapraszam na moją wyszywankową  stronę na FB.









Poszukujących kulinarnych inspiracji ostrzegam, ze na blogu pojawi się więcej postów z kuchnią niezwiązanych, dlatego też zmieniłam nazwę bloga na ogólniejszą. Chciałabym pokazać czytelnikom, że moje życie to nie tylko kuchnia i smaczne jedzenie. Nie pozostało mi więc nic innego jak zaprosić do zaglądania i pozdrowić ciepło !

03 listopada 2012

Jesienny podwieczorek. Tartaletki z jabłkami i kruszonką.




Kiedy byłam dzieckiem, moja rodzinka i wszyscy sąsiedzi z naszego 5-cio rodzinnego domu byli szczęśliwymi posiadaczami ogródków. Niewielkich, ale zawsze. Kiedy żyła babcia, to ona zajmowała się sianiem, pieleniem i doglądaniem roślin, potem mama przejęła te obowiązki a ja z siostrą dzielnie jej pomagałyśmy w przerywaniu marchewki. Mieliśmy też drzewa wiśniowe i śliwy oraz krzaki agrestu i porzeczek. Żadna rzodkiewka nie smakuje teraz jak ta kiedyś, prosto z ziemi, wytarta tylko w sweter (ku rozpaczy mamy zapewne) i zjedzona w towarzystwie kolegów z podwórka. Potem miasto zabrało nam ogród.


Teraz mam swój dom i jak w większości angielskich domostw, nie ma  na nim zbyt wiele miejsca na grządki. Dostała nam się tylko w spadku po poprzednim właścicielu stara jabłonka, która, pomimo swoich powykręcanych gałęzi, co roku raczy nas jabłkami. Nie wyglądają tak jak te ze sklepowej półki ale smakują o niebo lepiej. W tym roku udało mi się zasadzić winogron, który mam nadzieję, że będzie się pięknie piął po ścianie komórki oraz suche badyle, z których wg obietnicy sprzedawcy w czarodziejski sposób urosną maliny i jeżyny. Trzymajcie kciuki.



A bohaterami dzisiejszego wpisu są tartaletki (prawda, że śliczne ?) z jabłkami z wyżej wspomnianej jabłonki. Powstały w ramach poprawienia rodzince niewesołego humoru,spowodowanego jesiennym nastrojem i koniecznością siedzenia w domu.

Składniki : 

Ciasto:

- 200 g mąki (użyłam 100 g orkiszowej i 100 g pszennej)
- 50 g drobnego cukru
- 120 g masła
- jajko
- 30 g zmielonych migdałów

Kruszonka:

- 75g masła
- 90g mąki
- 55g cukru

Dodatkowo:
- 3 duże jabłka



Masło utrzeć z cukrem i jajkiem na gładki krem. 
Dodać mąkę i migdały, zagnieść ciasto, zawinąć w folię i włożyć do lodówki na godzinę. 
Przygotować kruszonkę: masło rozetrzeć z mąką i cukrem aż powstanie kruszonka. 
Schłodzonym ciastem wylepić natłuszczone foremki. 
Wyłożyć krążkami papieru do pieczenia, obciążyć porcelanowymi kulkami i piec w 180 st. przez 20 minut.
Jabłka obrać, pokroić w plastry i ułożyć na podpieczonych spodach. 
Posypać kruszonką i włożyć do piekarnika na kolejne 25 lub do zrumienienia kruszonki.
Podawać z lodami i posypane cukrem pudrem (nie są zbyt słodkie)


SMACZNEGO!!!

23 października 2012

Portobello nadziewane kozim serkiem i karmelizowaną cebulą.




Wszechobecna jesień, chociaż zupełnie niepodobna do typowo deszczowej angielskiej, jakoś wyssała ze mnie całą energię. Przez ostatnie kilka tygodni, pomimo tego, że w kuchni spędzam dużo czasu, niezbyt wiele z tego, co przyrządzam, nadaje się do pokazania szerszej publiczności. Z aparatem dogadać się nie mogę, zupełnie do siebie nie pasujemy. Wolałam jego poprzednika, który niestety znalazł już nowego właściciela i w sumie to mam nadzieję, że dobrze mu służy. Zamiar zapisania się na kurs fotografii spełzł na niczym, bo okazało się, że nie ma już miejsc. No ale skoro podchodzi się do tematu całymi miesiącami, to czego oczekiwać?? Sama sobie winna jestem. 


Jakiś czas temu, jeszcze przed odejściem weny w ekspresowym tempie popełniłam te pieczarki. Przyszły w pierwszej paczce z organicznej farmy. Pokręciłam się wokół nich i postanowiłam połączyć je z ulubionymi przeze mnie kozim serkiem i karmelizowaną cebulą. Wyszły przepysznie. Poraz kolejny sprawdza się w mojej kuchni teoria , że "co nagle i nie dla gości"  wychodzi najsmaczniejsze".

Składniki:

- 4 duże pieczarki
- opakowanie miękkiego sera koziego
- 4 czerwone cebule
- dwie łyżki brązowego cukru
- dwie łyżki octu balsamicznego
- gałązka rozmarynu
- dwie łyżki oliwy + dwie łyżki octu balsamicznego do posmarowania grzybów



Pieczarki obieramy, skrapiamy oliwą wymieszaną z octem i podpiekamy w piekarniku (180 st.) przez ok. 15 minut.
Cebule obieramy, siekamy i wrzucamy na rozgrzaną oliwę razem z cukrem i rozmarynem. 
Doprawiamy solą i pieprzem, dusimy aż cebula zmięknie i zbrązowieje. 
Dodajemy ocet, mieszamy. 
Wyjmujemy rozmaryn. 
Na każdą pieczarkę kładziemy porcję gotowej cebuli, na to kruszymy ser i wkładamy do piekarnika na kolejne 20 minut.



SMACZNEGO!!!

09 października 2012

Pasztet z cukinii.


Po popełnionym niedawno,  przepysznym pasztecie z soczewicy przyszedł czas na inne kombinacje pasztetowo - warzywne. Dzisiaj padło na cukinię.Ostatnio warzywa na dobre wypchnęły z naszej kuchni mięso, więc nic, co warzywne nie jest mi obce. Szukam inspiracji na blogach wegetariańskich (jeśli znacie jakies ciekawe, polećcie! ). A dzisiaj listonosz przyniósł książkę, na którą natknęłam się na blogu Magdy. 


Zdążyłam ją tylko przekartkować a już wiem, że na pewno będzie częstym gościem na moim kuchennym blacie a Wy możecie się spodziewać dużo "zielonych" przepisów!



Dzisiejszy pasztet jest bardziej wilgotny od tego wspomnianego wcześniej , ale bardzo smaczny. Dodatek orzechów laskowych wziął się stąd, że jakiś czas temu piekłam ciasto z cukinią i właśnie orzechami. Z ciasta niestety wyszedł straszny zakalec, ale połączenie cukinii i orzechów bardzo mi się spodobało. 

Ale dość ględzenia, podaję składniki:

- ok. 700 g cukinii
- 3 jaja
- szklanka bułki tartej lub mieszanki otrąb
- pół szklanki orzechów laskowych
- cebula
- 2 ząbki czosnku
- natka pietruszki, sól, pieprz



Cukinię obieramy, ścieramy na tarce o grubych oczkach, solimy i odstawiamy. 
Powinna puścić wodę. 
Cebulę kroimy w kostkę i razem z wyciśniętym przez praskę czosnkiem podsmażamy na rozgrzanej oliwie (solimy i pieprzymy). 
Cukinię odciskamy z wody, dodajemy otręby, podsmażoną cebulę, posiekane grubo orzechy, przyprawy (sól,pieprz) i posiekaną natkę, jedno całe jajko i dwa żółtka. 
Dokładnie mieszamy. 
Z białek ubijamy pianę i delikatnie łączymy z cukinią.
 Masę wykładamy do keksówki wyłożonej papierem do pieczenia i pieczemy ok. 50 minut w 190 st. 
Po  upieczeniu wyciągamy z blaszki i studzimy, będzie się łatwiej kroił.



 SMACZNEGO!!!


03 października 2012

Orkiszowo - serowa tarta warzywna z ricottą.





Dobra tarta nie jest zła. Twierdzę tak ja i twierdzi tak mój mąż. Nie wiem, czy szczerze (ale taką mam nadzieję) ale każdą tartę bardzo chwali. Przyznam, że doszłam do pewnej wprawy, jeśli chodzi o tego typu wypieki. Uwierzcie, wystarczy zagnieść kruchy spód, wyciągnąć z lodówki resztki warzyw (wiwat ekonomiczna kuchnia !! ), dorobić zalewę z jajek i reszty i gotowe! 
Jeśli macie ochotę pokombinować po inspiracje zapraszam tutaj , tutaj  (moja ulubiona) i jeszcze tutaj

Nie zrażajcie się długą, jak na mój blog, listą składników. To tylko tak strasznie wygląda.

Składniki na spód:

- 150 g mąki orkiszowej pełnoziarnistej
- 100 g mąki pszennej zwykłej
- 100 g masła
- jajko
- łyżeczka soli
- 50 g twardego żółtego sera
- 2 łyżki zimnej wody

Nadzienie:

- dwie papryki (najlepiej kolorowe)
- mała cukinia
- cebula
- pól opakowania szpinaku
- 2-3 ząbki czosnku
- świeży lub suszony tymianek
- 2 jajka
- opakowanie ricotty
- pół szklanki śmietanki
- sól, pieprz, czosnek niedźwiedzi
- parmezan

 


Mąki mieszamy z solą, dodajemy masło i rozcieramy je palcami. 
Dodajemy jajko, wodę  i ser, zgniatamy ciasto. 
Owijamy w folię i wkładamy do lodówki, najlepiej na godzinę lub dłużej. 
Po tym czasie wylepiamy ciastem formę do tarty, przykrywamy papierem do pieczenia, obciążamy kulkami ceramicznymi lub fasolą i pieczemy 20 minut w 180 st. 
Odstawiamy i przygotowujemy farsz.
 
 Paprykę i cukinię obieramy ze skóry. 
Cebulę kroimy w piórka. Warzywa wykładamy na blaszkę (używam silikonowej i polecam) skrapiamy  oliwą, dokładamy wyciśnięty czosnek  i pieczemy w 190 st. przez ok. 23 - 30 minut aż zmiękną. Szpinak wrzucamy na rozgrzaną na patelni oliwę i chwilę smażymy (aż zwiędnie). 
Jajka roztrzepujemy, mieszamy z ricottą i śmietanką (można dodać mleka, jeśli będzie bardzo gęste). Doprawiamy solą, pieprzem, tymiankiem (szczodrze) i czosnkiem niedźwiedzim. 
Warzywa wykładamy na podpieczony spód, zalewamy masą jajeczno - serową, posypujemy z parmezanem  i pieczemy w 190 st. przez ok. 40 minut aż wierzch się zarumieni.



28 września 2012

Piątkowe risotto z łososiem i groszkiem.





Jak to, znowu piątek? Jak to, już jesień? Jak to, ja już taka stara jestem?? Ech, czas leci szybko i nieubłaganie...Dni tygodnia, wypełnione obowiązkami i zajęciami uciekają jak szalone. Wam również czy to tylko ja tak mam?

Dzisiejsza propozycja to kolejna wariacja na temat risotta. Łosoś, groszek i koperek. Wszystko się łączy w smaczną całość. I nie mam weny do pisania dziś...

 Składniki:

- dwa kawałki łososia 
- szklanka ryżu do risotto
- mały por
- szklanka groszku (mrożonego lub świeżego)
- 750 ml gorącego bulionu 
- koperek (najlepiej świeży)
- sól, pieprz, parmezan
- masło lub oliwa





Łososia kroimy w kawałki (jeżeli był ze skórą, obieramy go z niej), przyprawiamy solą i pieprzem. Wrzucamy na rozgrzaną patelnię i smażymy. 
Odkładamy na bok.
Pora kroimy, wrzucamy na rozgrzane na patelni masło i podsmażamy. 
Wrzucamy ryż i mieszamy dokładnie, aby każde ziarenko pokryło się tłuszczem. 
Małymi porcjami wlewamy bulion czekając aż każda poprzednia porcja zostanie wchłonięta przez ryż. Kiedy już będzie gotowy, dodajemy groszek, koperek  i rybę, całość mieszamy i trzymamy na małym ogniu przez chwilę, dolewając ostatnią porcję bulionu.
Doprawiamy  pieprzem i jeśli mamy ochotę na parmezan, posypujemy nim risotto i podajemy.




SMACZNEGO!!!

Było,minęło....