21 grudnia 2011

Święta tuż tuż. Słodki sos karmelowy z dodatkiem whiskey. Do lodów.


Święta za rogiem. Dziś spadł śnieg, nadziei na to, że się do nich utrzyma raczej nie ma, ale trochę radochy na sankach dziś było. Czas jak zwykle leci jak szalony, nie pozwala na nadrobienie zaległych spotkań, na osobiste złożenie życzeń świątecznych. Kursowanie między dwoma miastami w bardzo ważnych sprawach również nie pomaga. Sprawy jednak czekać nie mogą, spotkania z przyjaciółmi niestety muszą. Mam jednak nadzieję odpocząć w towarzystwie rodzinki,  choinki i ciasteczek .

Dziś dzielę się z Wami przepisem na sos dla dorosłych. Idealny do lodów, idealny na prezent dla kogoś bliskiego. Moje słoiki już powędrowały tam, gdzie miały. Przepis znaleziony tutaj.

Składniki:

- 200 g masła
- 140 g brązowego cukru (dałam mniej)
- puszka (397 g) mleka skondensowanego
- puszka (397 g) karmelu
- łyżka imbiru w proszku
-150 ml whiskey

Masło, mleko, karmel, cukier i imbir podgrzewać w garnku  do rozpuszczenia masła i połączenia składników. Odstawić z ognia, wlać alkohol i przelać sos do wyparzonych słoików.






I jak co roku, polecam migdałowe ciastka. Nasze ulubione. Tym razem uratowały nas przed śmiercią głodową podczas 6-cio godzinnego posiedzenia w samolocie czekającym na wyczyszczenie z lodu. Zima nas zaskoczyła podczas jazdy na lotnisko. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło. Mam nadzieję że w drodze powrotnej tak niemiłe niespodzianki nas ominą. Tutaj znajdziecie przepis na ciastka. W oryginale są to półksiężyce ale ja postanowiłam się pomęczyć i wyprodukować gwiazdki.



Życzę wszystkim powodzenia w przedświątecznych zakupach, małych kolejek i realizacji wszystkich punktów na liście do wykonania :)

10 grudnia 2011

Przygotowania do świąt. Własnoręczne kartki i pyszne ciastka cynamonowe z orzechami.


Tak jak w tytule,przygotowania do świąt w toku. Moje polegają na codziennej zbieraninie rzeczy,które muszę spakować, pieczeniu ciastek (ja i piekarnik mojej mamy niestety niezbyt się lubimy...) i wymyślaniu prezentów. Pieczenie i wymyślanie idzie mi znakomicie, gorzej z pakowaniem...Jak spakować trzy baby,ciepłe zimowe swetry i  cały świąteczny majdan to tej niewielkiej ilości bagażu jaka na nas przypada ?? Czy linie lotnicze nie mogłyby wprowadzić jakiejś świątecznej promocji w postaci nieograniczonej ilości bagażu , który można ze sobą zabrać?? Ech, pobożne życzenia ;)

Dziś chcę podzielić się z Wami pomysłem na fajną dekorację świąteczną. Co prawda pokazywałam już to w zeszłym roku ale uważam że tegoroczna prezentuje się pięknej. Bardzo proste - pustą puszkę oklejamy papierem do pakowania a na to naklejamy długie laski cynamonu. Przewiązujemy świąteczną wstążką, kawałkiem koronki,dzwoneczkiem i czym tam Wam jeszcze do głowy przyjdzie. Gotowe! Jeśli jesteście szczęśliwymi posiadaczami krzaka ostrokrzewu, narwijcie gałązek i wstawcie do cynamonowego pojemnika. Pęk jemioły będzie również pasował.




Moje tegoroczne kartki są skromne. Uwielbiam stonowane kolory, brązy, beże, ciemną zieleń. Myślę, że kartki w takich barwach prezentują się nieźle. Oceńcie sami.










I dzisiejsze ciasteczka. To moje drugie podejście do nich. W pierwszym podejściu zastosowałam się ściśle do przepisu i dodałam do nich sodę. Wyszły okropne, oprócz wspomnianej sody nie było w nich czuć nic innego. Za drugim razem sodę zamieniłam na proszek do pieczenia i wyszły znakomite!!! Wiem na pewno, że soda już nigdy nie znajdzie się w żadnym z moich wypieków. Przepis pochodzi ze wspomnianej już kilkakrotnie na moim blogu książki "Cookies".

Składniki:

- 225 g miękkiego masła
- 140 g drobnego cukru  (jak zwykle dałam mniej, ok 100 g)
- 2 duże jajka
- 400 g mąki
- pół łyżeczki gałki muszkatołowej (najlepiej świeżo startej)
- płaska łyżeczka proszku do pieczenia
- szczypta soli
- 55 g orzechów, drobno posiekanych i uprażonych (użyłam gotowej mieszanki orzechów, jest idealnie drobno posiekana)

Dodatkowo do obtoczenia:

- łyżka drobnego cukru 
- 2 łyżki cynamonu

Masło utrzeć z cukrem.
Dodać roztrzepane jajka i dalej ucierać.
Mąkę wymieszać z proszkiem, solą, gałką i razem z orzechami dodać do jajek.
Zagnieść ciasto, zawinąć w folię i włożyć do lodówki na godzinę.
Po tym czasie z ciasta formować kulki wielkości pomiędzy orzechem laskowym a włoskim, obtaczać w mieszance cukru i cynamonu, układać na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia i piec w temp. 190 st. ok 12 minut.


SMACZNEGO!!!

23 listopada 2011

Sałatka z indykiem, porem i resztą.


Znowu czwartek. Znowu dni tygodnia uciekły nie wiadomo gdzie, nie wiadomo kiedy. Z wakacji zrobił się listopad, z listopada zrobią się święta i tak kolejny rok przeminie... Czy Wam czas też ucieka tak szybko? Czy też pragnęlibyście mieć magiczny przyrząd, który pozwalałby na rozciągniecie doby, tygodnia, miesiąca? Nie pamiętam już kiedy się nudziłam. Właściwie to bardzo dobrze, ponieważ nudzić się nie cierpię. Wiecznie mam coś do zrobienia, nie umiem tez robić tylko jednej rzeczy w jednej chwili. Smażąc naleśniki myję naczynia, czytając książkę zerkam na ulubione forum, szyjąc szmacianki zerkam na ulubiony film, idąc po Julę do szkoły obdzwaniam koleżanki i plotkuję ;) Co robiłam przy okazji mieszania tej sałatki? Nie pamiętam ! 

Przepis na sałatkę znalazłam jakiejś babskiej gazecie podczas wakacyjnego pobytu u Mamy.

Składniki:

- pierś indycza
- dwa jabłka
- dwa jajka 
- por
- mała puszka groszku konserwowego
- 3 ogórki kiszone
- sól,pieprz, majonez 

Pierś pociąć w cienkie paseczki, przyprawić solą i pieprzem, usmażyć . Jaja ugotować na twardo, pokroić w kostkę. Jabłka obrać, pokroić. Pora i ogórki  pociachać w plasterki. Groszek odsączyć. Wszystkie składniki sałatki wymieszać w misce, dodać majonez i przyprawić. 


SMACZNEGO!!!

14 listopada 2011

Jesienne ciasto z jabłkami i orzechami.




Przepis na to ciasto leżakuje w moim najstarszym segregatorze już ładnych kilka lat. Nie wiem skąd się wziął, nie pamiętam. Żałuję, że odkopałam go tak późno. Ale, jak powiadają, lepiej późno, niż wcale. Ciasto idealne na jesienne szare popołudnia, z filiżanką imbirowej herbaty na pewno poprawi każdemu nastrój!!! 

Składniki: 

- 4 spore jabłka 
- 150 g cukru 
- 210 g mąki
- 100 g orzechów włoskich
- 2 jaja
- 3/4 szklanki oleju
- 2 łyżeczki cynamonu
- 2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia
Jabłka obrać, pokroić w grubą kostkę i wymieszać z grubo posiekanymi orzechami i połową cukru. Odstawić. 
Jaja ubić z drugą połową cukru .
Mąkę wymieszać z proszkiem i cynamonem, dodać do jaj . Miksować, dolewając olej. 
Wrzucić jabłka z orzechami (jeśli puściły sok, również go wlać).
Blaszkę do babki ( u mnie świetnie sprawdza się silikonowa ) wysmarować tłuszczem, wysypać bułką tartą i wlać masę. 
Piec w nagrzanym do 200 st. piekarniku przez 50 minut. 
Wcześniej sprawdzić patyczkiem czy ciasto jest już suche. Moje upiekło się wcześniej.



SMACZNEGO!!!

01 listopada 2011

Risotto z kurczakiem, porem i pieczarkami.


Dzisiejsza propozycja to przepis na pyszny obiad. Jak to zwykle z risotto bywa, trzeba się trochę przy patelni nastać, ale wg mnie opłaca się. I to bardzo. 

Składniki:

- szklanka ryżu do risotto
- ok 700 ml ciepłego bulionu
- pierś kurczaka
- 400 g pieczarek
- spory por
- mrożony groszek
- parmezan, tymianek, pieprz, oliwa

Kurczaka kroimy w bardzo cienkie paseczki i podsmażamy na złoto. Odkładamy.
Pieczarki obieramy, kroimy na ćwiartki, podsmażamy i również odkładamy. 
Groszek zalewamy wrzątkiem i po chwili odcedzamy. 
Pora czyścimy, kroimy  w plasterki , wrzucamy na rozgrzaną oliwę i kilka minut smażymy. 
Do pora dodajemy ryż i mieszamy dokładnie. Zaczynamy partiami dolewać bulion i dusimy ryż do miękkości często mieszając. 
Kiedy ryż będzie już prawie gotowy, dodajemy pieczarki i kurczaka. 
Przyprawiamy pieprzem, szczodrze tymiankiem i ,jeśli trzeba,solą. 
Każdą porcję risotta posypujemy groszkiem i tartym parmezanem.



SMACZNEGO!!!


28 października 2011

Migdałowy tort z karmelem i bitą śmietaną. Dla Bianci



Przyznaję się bez bicia, jeśli chodzi o torty, jestem noga. W zeszłym roku walczyłam z biszkoptem, w międzyczasie tort dla mojego chrześniaka wylądował w koszu zamiast na stole i popełniłam co najmniej dwa nieudane z innych okazji,których już nie pamiętam. Tym razem postanowiłam improwizować. Wyszło całkiem nieźle. Tort z okazji urodzin Bianci wszystkim się podobał i bardzo smakował. 



Składniki:

Biszkopt:

- 6 jaj
- 1 szkl cukru
- 0,5 szkl mąki
- szklanka mielonych migdałów
- 1 łyżeczka octu
- 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia

Dodatkowo: 
- puszka karmelu
- 300 ml śmietanki 30%
- płatki midałowe
- świeże maliny

Piekarnik nagrzać do 180 st.
Białka ubić z cukrem. 
W osobnej miseczce wymieszać żółtka z proszkiem do pieczenia i octem. 
Wlać do piany, zamieszać. 
Wsypać mąkę i proszek migdałowy, delikatnie wszystko połączyć.  
Wylać ciasto do wysmarowanej tłuszczem formy i piec ok. 30 minut.
Ilość ciasta jest idealna do dużej tortownicy, ja użyłam mniejszej formy silikonowej w kształcie serca i nie zużyłam całego ciasta. 
Ostudzony biszkopt przekroić na trzy części.
Pierwszą posmarować karmelem, przykryć drugą częścią. 
Śmietankę ubić na sztywno, pokryć nią drugą część biszkoptu.
Przykryć ostatnią częścią, wierzch i boki posmarować śmietaną. 
Udekorować wg własnego uznania, u mnie są to maliny, uprażone płatki migdałów i wiórki czekoladowe. 

SMACZNEGO!!!

24 października 2011

Jesienne nastroje. Muffinki z marchewką, bananem i orzechami włoskimi.

Nadeszła. Pani Jesień. Przyniosła ze sobą porywiste wiatry, zacinający deszcz, ciemne poranki i  długie wieczory. O ile z  długimi wieczorami radzę sobie świetnie, szczególnie kiedy najmłodsza część rodziny smacznie chrapie, o tyle ciemne poranki są dla mnie nie lada wyzwaniem. Budzik uporczywie przypomina że pora wygramolić się z ciepłego łóżka, dzieci proszą "jeszcze chwilę" a wizja kolejnego deszczowego dnia skutecznie psuje nastrój. Skoro jest już popsuty, to dlaczego nie poprawić go sobie choć trochę czymś smacznym? Wybór padł na muffinki, bardzo jesienne, bardzo smaczne. Przepis pochodzi z ostatnio uwielbianej przeze mnie gazety "Country living". Mogę przeglądać ją wciąż od nowa marząc przy okazji, że kiedyś będe mieszkać w pięknym dużym domu na pięknej wsi ;))

Składniki (na 12 sztuk):

- 250 g mąki
- 2 łyżeczki proszku do pieczenia
- 1 łyżeczka mieszanki przypraw (goździki, cynamon, imbir)
-120 g brązowego ciemnego cukru (w przepisie było 160 g ale to dla mnie stanowczo za dużo)
- 70 g orzechów włoskich
- 2 jaja
- 160 ml oleju słonecznikowego
- 125 g marchewki
- 2 bardzo dojrzałe banany

Piekarnik rozgrzać do 200 st. 
Mąkę wymieszać w misce z proszkiem i przyprawami.
Dodać cukier, grubo posiekane orzechy i wymieszać. 
W środku zrobić dołek, wlać olej i roztrzepane jaja i szybko zamieszać. 
Wrzucić startą marchewkę i dokładnie rozgniecione banany. 
Połączyć wszystko drewnianą łyżką. 
Masę wykładać do papierowych foremek ułożonych w zagłębieniach blachy do muffinek. Piec ok. 20 minut. 


SMACZNEGO !!!

14 października 2011

Jem na zdrowie. Pasta z awokado. Humus z pieczoną papryką

Do awokado przekonywałam się dość długo. O humusie usłyszałam niedawno. Oba smaki bardzo przypadły mi do gustu. Od pewnego czasu  często goszczą w naszej kuchni. Pasty idealnie nadają się do smarowania pieczywa, krakersów czy sucharków. I przy okazji przemycają do naszych organizmów wiele cennych składników odżywczych.

Pasta z awokado:

- 2 dojrzałe owoce awokado
- sok wyciśnięty z połowy cytryny
- 2 ząbki czosnku
- łyżka kremowego serka lub gęstego jogurtu
- sól, pieprz

Wszystkie składniki miksujemy na gładką masę. Doprawiamy do smaku.





Humus z pieczoną papryką:

- puszka ciecierzycy
- spory ząbek czosnku
- 4 łyżki oleju sezamowego
- 2 upieczone w piekarniku czerwone papryki
- 2  łyżki uprażonych ziaren sezamu
- bulion lub woda
- sól

Ciecierzycę odsączamy i miksujemy z pozostałymi składnikami na jednolitą masę. Dodajemy tyle bulionu lub wody aby pasta nie była zbyt sucha i dawała się łatwo smarować.



SMACZNEGO!!!

12 października 2011

Bochenek z kozim serem i pomidorkami koktajlowymi.



Przepis na ten przysmak pochodzi z kalendarza wydanego przez miesięcznik Good Food. Kalendarz wisi sobie w kuchni otwarty na październikowej stronie i kusi smacznym zdjęciem. Zdjęcie co prawda nie wyszło mi tak piękne jak  pewnie profesjonalnemu fotografowi ale śmiem twierdzić, że smak chlebka jest podobny. Dla wielbicieli koziego sera i ziołowych smaków. 

Składniki:

- 100 g masła
- 300 g mąki (użyłam samorosnącej, jeśli takiej nie macie, dodajcie 2 łyżeczki proszku do pieczenia)
- 200 g miękkiego koziego sera
- 200 g pomidorków koktajlowych
- 100 ml mleka
- 3 jaja
- pieprz, niecała łyżeczka soli, 3 łyżki suszonej bazylii lub pęczek świeżej

 Mąkę z przyprawami wsypać do miski, dodać masło i rozcierać palcami tak długo aż znikną duże grudki. Dodać 3/4 sera i większość umytych pomidorków . 
W osobnej  misce roztrzepać jaja z mlekiem, wlać do masy i wymieszać drewnianą łyżką. 
Masę wylać do średniej keksówki wyłożonej papierem do pieczenia, na wierzchu ułożyć resztę sera i pomidorków, całość wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 st. na ok 45 minut. 
Patyczkiem sprawdzić, jeśli wyjdzie z ciasta suchy, jest gotowe. 
Wyjąć z piekarnika, odstawić do ostygnięcia.

Następnym razem zastąpię świeże  pomidorki  suszonymi. Podejrzewam, że całość będzie jeszcze smaczniejsza.



SMACZNEGO!!!

06 października 2011

Sałatka z brzoskwini, pekanów i koziego sera.

Jak wielbicielka koziego sera (jedyna w rodzinie) i pekanów, nie mogłam przejść koło tej propozycji, zawierającej w sobie oba składniki, obojętnie. Sałatka ładnie się prezentuje i równie dobrze smakuje. Przepis pochodzi z gazetki supermarketu Asda.

Składniki (na jedną porcję):

- kawałek koziego sera (użyłam twardego)
- kilka pekanów
                                                                        - nektarynka
- garść ulubionej mieszanki lub jednej sałaty (użyłam rukoli)
- 2 łyżki płynnego miodu
- 1 łyżka cukru
- szczypta soli

Sos:

- 2 łyżeczki oleju orzechowego
- 1 łyżeczka czerwonego octu winnego
- 1/4 łyżeczki musztardy

Piekarnik nagrzać do 180 st. Miód, cukier i sól połączyć w miseczce, dorzucić orzechy i wymieszać tak aby się pokryły w całości. Orzechy wyłożyć na blaszkę w odstępach od siebie i wstawić do piekarnika na 5 minut. Nie dłużej,bo się przypalą!!! 

Sałatkę najlepiej przyrządzać przy okazji dłuższego pieczenia ponieważ rozgrzewania piekarnika na tak krótką chwilę nie rozgrzesza nawet smak tej sałatki ;)

Na talerz wyłożyć sałatę, pokruszyć ser i ułożyć pokrojoną nektarynkę. Polać sosem i na wierzch położyć upieczone orzechy. Podawać. 


SMACZNEGO!!!

22 września 2011

Risotto z pieczoną dynią.


Moja przygoda z risotto ( czy to słowo się odmienia??) zaczęła się całkiem niedawno ale na pewno szybko się nie skończy. Długo bałam się zrobić do niego podejście, zupełnie niepotrzebnie!! To prawda, trzeba się nastać przy patelni ale efekt wynagradza wszelkie trudy. Dzisiejsza propozycja zwiera w sobie dynię czyli coś,na co sezon właśnie się rozpoczął. Na dodatek przepis zawiera naprawdę niewielką ilość składników, co czyni go łatwym, szybkim i smacznym! A całość  przedstawia się następująco:

- mała dynia ( u mnie piżmowa)
- szklanka ryżu do risotto
- ok. 700 ml bulionu
- cebula
- parmezan
- sproszkowana bazylia, pieprz , oliwa (ok. 3 łyżki)

Piekarnik nagrzewamy do 190 st. 
Dynię obieramy ze skóry i kroimy w dużą kostkę. 
Układamy w naczyniu żaroodpornym i pieczemy ok. 40 minut. Po wyjęciu część rozdrabniamy widelcem, resztę zostawiamy w kawałkach.

Cebulę kroimy w kostkę i podsmażamy na rozgrzanej oliwie. 
Do cebuli wsypujemy ryż i mieszając chwilę smażymy. 
Teraz najdłuższa część przygotowywania : do ryżu wlewamy po jednej łyżce wazowej bulionu i dusimy, pozwalając aby wchłonął płyn. Dolewamy kolejną łyżkę i znowu czekamy, mieszając co chwilę. Po ok. 30 minutach próbujemy czy ryż już jest gotowy. Dorzucamy dynię, przyprawiamy pieprzem i mieszamy całość. 

Każdą porcję na talerzu posypujemy bazylią i tartym parmezanem.


SMACZNEGO!!!

20 września 2011

Jesienne nastroje. Bakłażan nadziewany.




No cóż, nadeszła. Przez jednych lubiana, przez innych nie. Pani jesień. Ja należę do jej zwolenników. Nie przepadam za upałami i nie znoszę siarczystych mrozów. Właściwie gdyby nie deszcz, jesień mogłaby dla mnie trwać wiecznie. Deszczu nie lubię. A właściwie mogę powiedzieć, chociaż rzadko tego słowa używam, nienawidzę. Ciężko dzierżyć parasolkę (której dorobiłam się po pięciu latach mieszkania w krainie deszczu ;) i pchać wózek jednocześnie. Ciężko zwlec się z łóżka kiedy wśród ciemności widać tylko strugi wody zalewające szyby. Ciężko funkcjonować bez słońca.

Abstrahując od jakże ważnego tematu, jakim jest pogoda - bakłażan. Podobnie jak Gosia  z bakłażanem poznałam się całkiem niedawno. Pomimo tego, że pięknie wygląda i wprost się prosi aby zabrać go ze sklepowej półki do domu, ja zrobiłam to dopiero dwa razy. Pierwszy, zupełnie nieudany. Już nie pamiętam co i jak ale całość wylądowała w koszu. Po powrocie z Grecji, gdzie po prostu nie mogłam się najeść podanym nadziewanym bakłażanem, postanowiłam dać mu drugą szansę. I bardzo dobrze. Wyszedł fantastycznie!! Co prawda na wakacjach zajadaliśmy taki z mięsem ale od niedawna staramy się go unikać w naszej kuchni, więc dzisiejsza moja wersja jest bezmięsna.

Składniki:

- bakłażan
- 300 g pieczarek
- cebula
- pół szklanki ugotowanego ryżu (u mnie brązowy)
- kilka suszonych pomidorów z zalewy
- kulka mozarelli
- oliwa,sól, pieprz, mieszanka przypraw włoskich (  u mnie już z solą)

Tak jak poleca wyżej wspomniana Gosia, bakłażana należy przekroić, obficie posolić i odstawić na ok. 20 minut. Po tym czasie umyć, osuszyć i wydrążyć miąższ ze środka. Podsmażyć z obu stron na rozgrzanej oliwie.
Pieczarki pokroić w plasterki, cebulę posiekać i razem podsmażyć. 
Dodać posiekane pomidory i odrobinę oliwy z zalewy oraz ryż. Przyprawić. Chwilę całość smażyć mieszając. 
Gotową mieszanką napełnić bakłażany, na wierzch ułożyć plastry mozarelli i wstawić do piekarnika (w naczyniu żaroodpornym i przykryte folią aluminiową) na ok 40 min. (180 st.)

Wyśmienicie smakuje z domowym sosem czosnkowym.


SMACZNEGO!!!

12 września 2011

Zupa krem z marchewki i kolendry.

W zupie tej zakochałam się jakiś czas temu kiedy odwiedziliśmy jedną z najlepszych restauracji, w jakich dane mi było przebywać. Zupę zamówił mąż, jako że jest wielbicielem tych o konsystencji kremów. Smakowała wyśmienicie. Jak zwykle nie zawiodłam się na mojej ulubionej stronie z przepisami ,znalazłam zupę i dzielnie próbowałam odtworzyć smak tej z restauracji. Oczywiście do końca mi się nie udało, ale zupę z całego serca polecam. Idealna na nadchodzące jesienne dni. 

Składniki:
- cebula
- 500 g marchewki
- spory ziemniak
- 1 litr bulionu (może być z kostki)
- oliwa, kolendra w proszku, świeża kolendra do dekoracji.

Cebulę kroimy w kosteczkę i podsmażamy w garnku na rozgrzanej oliwie. 
Marchewkę i ziemniaka  obieramy, kroimy w duże kawałki. 
Cebulę zalewamy bulionem, wrzucamy warzywa i gotujemy do miękkości. 
Przyprawiamy kolendrą, w zależności od upodobań mniej lub więcej (ja dodaję ok. 1 łyżkę) i miksujemy na gładki krem.

Do zupy można dodać gotowanego kurczaka. A moje dzieci bardzo lubią maczać w niej tostowany chleb.


SMACZNEGO!!!

09 września 2011

Powakacyjna tarta migdałowo - brzoskwiniowa.

Witam po wakacjach. Po wakacjach, które "przeleciały" bardzo szybko i po których ciężko jest mi wrócić do codzienności i wpaść w rytm domowych obowiązków. Wspomniany dom nadal wygląda jak po katakliźmie jakimś, chociaż od powrotu minęły dwa tygodnie. No nie mogę się zabrać i już. Zawsze tak jest, kiedy wracamy z Polski, z plotek z przyjaciółkami, ze spotkań z rodziną, pogaduszek przy kawie z mamą i ciocią, wyprawach do lasu, na grzyby i ryby (Julia samodzielnie złowiła kilogramowego leszcza!! ) . Oprócz wspomnień i masy zdjęć wiozę ze sobą smutek w sercu, chciałabym to wszystko mieć na codzień. A nie mam. 

Dzielę się z Wami kilkoma najfajniejszymi zdjęciami. Pierwsze są z Grecji. Wiele nie zobaczyliśmy, upał był nieznośny, zaliczyliśmy tylko jednodniową wycieczkę do Lindos, jednego z dwóch głównych miast wyspy Rodos. Cudne wąskie uliczki, zbiegające z góry  osiołki i piękne, najpiękniejsze widoki, zapierające dech. Sama wyspa nie zrobiła na mnie zbyt dobrego wrażenia. Domy wyglądają jak nie zamieszkane, większość z nich jest nie dokończona, z wystającymi z dachu drutami. 
Jeśli chodzi o greckie jedzenie, to załapaliśmy się na organizowany w hotelu grecki wieczór. Podane specjały (nadziewane bakłażany, pieczona dynia, tzatziki, mousaka ) bardzo mi smakowały.
 Na koniec pobytu Jula zaliczyła krótki kurs nurkowania. Bardzo się jej podobało i według instruktora radziła sobie lepiej niż jej tata ;)) 













Kolejne są już z Polski. Kursowaliśmy pomiędzy dwiema babciami i miło spędzaliśmy czas. Niestety, złowiony leszcz nie został udokumentowany, więc musicie mi uwierzyć na słowo ;)










Na osłodę tarta. Przymierzałam się do niej już jakiś czas temu, w końcu samotne brzoskwinie leżące w koszu na owoce dały mi kopa i szybko powstała tarta. Pyszna. Polecam. Przepis stąd czyli z mojej ulubionej strony - kopalni pomysłów kulinarnych (z moimi małymi zmianami).  

Składniki:

Spód:
- 175 g mąki
- 85 g masła (niesolonego)
- łyżka cukru
- 2 żółtka

Masło rozetrzeć z cukrem i mąką w palcach. Dodać żółtka i zagnieść ciasto. W razie potrzeby można dodać zimnej wody.Włożyć do lodówki na 0.5 godz. Po tym czasie wylepić ciastem formę do tarty, przykryć foiliąaluminiową, wysypać fasolką lub specjalnymi kulkami do pieczenia  i piec w 190 st. ok 15 minut.

Nadzienie:
- 140 g masła
- 100 g cukru
- 2 jaja
- 200 g mielonych migdałów
- 3 brzoskwinie

Masło utrzeć z cukrem na puszystą masę. Dodać rozkłócone jajka i migdały, zmiksować. Masę wyłożyć na upieczony spód, na masie ułożyć pokrojone brzoskwinie i wstawić do piekarnika na 30-40 min. 



SMACZNEGO!!!

28 lipca 2011

Miła niespodzianka, pakowanie i zapiekanka z makreli i porów.


Kilka dni temu spotkała mnie niespodzianka, otrzymałam bardzo miłe wyróżnienie od dwóch osób. Bardzo za nie dziękuję, niestety z bardzo prozaicznego powodu - brak czasu, nie dam rady kontynuować łańcuszka. 


Oderwałam się tylko  na chwilę od walizek, naczyń, prania, prasowania, układania a w międzyczasie uspokajania dzieci. Jutro wylatujemy do Polski  a zaraz następnego dnia w daleko świat. No, w sumie nie aż tak bardzo daleko, jednak perspektywa spędzenia trzech  godzin w samolocie nie jest mi szczególnie miła. Lecimy do Grecji. Na upragnione i wyczekiwane wakacje. Mam nadzieję że wrócimy cali i zdrowi aby podzielić się wrażeniami.

A ostatnim przedwakacyjnym smakołykiem jakim chcę się z Wami podzielić jest zapiekanka z makreli. Przepis pochodzi z książeczki o makaronach dołączonej do ostatniego n-ru miesięcznika (mojego ulubionego ) Good Food. Pierwszy raz jadłam makrelę na gorąco. Szkoda, że tak późno, przepyszna!! Przepis szybki i smakowity. Czyli jak większość na moim blogu. 

Składniki (nie podaję ilości, wszystko zależy od Waszych upodobań i ilości osób):

- makrela wędzona
- por
- ulubiony  makaron
- śmietana kremówka
- masło
- sól,pieprz, bułka tarta

Rybę oczyszczamy z ości, dzielimy na kawałki. 
Pora myjemy, kroimy na plasterki i podsmażamy do miękkości na rozgrzanym na patelni maśle. Przyprawiamy solą (niewiele) i pieprzem (dużo). 
Do pora wrzucamy rybę i zalewamy śmietanką. Chwilę dusimy. 
Makaron gotujemy w osolonej wodzie. Po odcedzeniu mieszamy z rybą i całość układamy w naczyniu żaroodpornym.
Posypujemy bułką tartą (odrobina) i wstawiamy do piekarnika na ok. 20 minut (190 st.).



SMACZNEGO!!!

25 lipca 2011

Papryka nadziewana kozim serem. Z tymiankiem i dynią .


Papryka wyszła mi zupełnie niespodziewanie. W lodówce walał się kawałek koziego sera, obok duży strąk czerwonej papryki a w słoiku straszyły resztki suszonych pomidorów. Zaplanowaliśmy grilla i w ten sposób obok tradycyjnej kiełbasy i szaszłyków na ruszcie wylądowała nadziewana papryka. Co prawda nikt oprócz mnie nie chciał jej jeść (pozdrawiam ciepło tych, którym kozi ser śmierdzi ;) ale tym lepiej. Więcej dla mnie. 

Gotowej papryki nie zdążyłam sfotografować ale dziś zrobiłam powtórkę i muszę przynać, że ze starego dobrego piekarnika smakuje równie dobrze!

Składniki dzisiejszej propozycji:

- podłużna czerwona papryka (zwykła też oczywiście może być)
- kawałek koziego sera
- kilka suszonych pomidorów + odrobina oliwy z zalewy
- łyżeczka suszonego tymianku
- pestki dyni
- sól,pieprz

Paprykę myjemy, delikatnie obieramy ( obieram, ponieważ po upieczeniu skór robi się twarda i psuje całą radość jedzenia. Idealnie do tego celu nadaje się ostra obieraczka do warzyw) przekrajamy na pól i wydrążamy gniazda nasienne. Wnętrze lekko solimy. 
Ser i pomidory  kroimy w kawałeczki, łączymy, dodajemy oliwę, tymianek  i pieprz. 
Nadziewamy paprykę, całość posypujemy pestkami dyni i pieczemy na grillu lub w piekarniku (ok 25 minut w 170 st.) .

Na zdjęciu obok koziego sera papryka przygotowana w ten sam sposób ale z ricottą.


SMACZNEGO!!!

23 lipca 2011

Warstwowy deser owocowy.

Pięknie wygląda, jeszcze lepiej smakuje. Można użyć różnych ulubionych owoców, ważne aby było kolorowo! Idealny na popołudniowe posiedzenie w ogrodzie lub na urodzinowy wieczór z mężem.Inspirowałam się przepisem kiedyś znalezionym w sieci ale nie potrafię podać jego źródła.

Składniki  deseru:

- pół dużego gęstego jogurtu jogurtu
- 5 owoców kiwi
- mango
- 500 g truskawek
- 3 łyżeczki żelatyny
- cukier puder
- kilka jagód lub borówek do dekoracji

Żelatynę rozpuścić w połowie szklanki gorącej wody. Właściwie to nie wiem, czy dodawanie żelatyny jest konieczne. Zrobiłam to w obawie przed połączeniem się w szklance wszystkich owoców.  Jeśli nie zależy Wam na idealnym wyglądzie deseru (chociaż i mój idealny nie jest ;) żelatynę pomińcie. 
Jogurt zmiksować z dwiema łyżkami cukru pudru. Rozdzielić na dno czterech wysokich szklanek. 
Kiwi obrać, zmiksować na puree (można dodać cukier puder). Dodać dwie łyżeczki żelatyny, wymieszać, wyłożyć na jogurt. 
Tak samo postąpić z truskawkami i mango.
Na wierzchu ułożyć kilka borówek.
Podawać z długą łyżeczką.


SMACZNEGO!!!

Było,minęło....