15 kwietnia 2016

Domowe bounty.





Dzisiejsze kokosowe batoniki to propozycja idealna dla tych, którzy nie mogą przejść obojętnie obok Bounty. Ja do tych osób też należałam do niedawna. Wersję domową robiłam już dwa razy, pierwsza, niezbyt udana partia i tak zniknęła z lodówki w mgnieniu oka. Druga, zdecydowanie lepsza, nie doczekała nawet dnia drugiego, czyli dzisiejszego i jestem zmuszona udać się po zapasy wiórek kokosowych i działać dalej aby zabrać kokosankę do pracy i nie dać się skusić na "przysmaki" z maszyny w kantynie. Wam też radzę udać się do sklepu po składniki, których jak zwykle w moich przepisach nie potrzeba za wiele, i przygotować batoniki. Na zaczynający się weekend idealne.


 
 
Składniki:
 
- szklanka wiórek kokosowych
- 4 łyżki miodu
- 2 łyżki xylitolu
- 5 łyżek masła (nie oleju) kokosowego
- mleko kokosowe (puszkę mleka wstawiamy do lodówki na noc i używamy tylko stałej części, która  "osiądzie" na górze. Możemy też użyć gotowej śmietanki kokosowej (ok. 4 łyżek)
- tabliczka dobrej jakości gorzkiej czekolady (można oczywiście użyć mlecznej)
 
 
 
Masło kokosowe, miód i xylitol wkładamy do garnuszka i na trzymając na minimalnym ogniu/gazie mieszamy do połączenia składników.
Wiórki wsypujemy do miski i mieszamy dokładnie  z mlekiem i przestudzoną masą kokosową. Gotową masę wykładamy do malej foremki (pudełka), wyrównujemy i wkładamy do lodówki do zastygnięcia.
Po wyjęciu kroimy na pożądanej wielkości kawałki, które z kolei obtaczamy w roztopionej w kąpieli wodnej czekoladzie.
 
 
 
SMACZNEGO !!!
 

18 marca 2016

Wiosenne muffiny ze szpiankiem i kokosem.

 
 
 
 
 
Prawda, że ładne? Może ktoś się skusi i przygotuje takie na Wielkanocny stół ? Roboty niewiele, smaczne są bardzo no i przy okazji cieszą oczy kolorem, który w rzeczywistości jest jeszcze ładniejszy, niż na zdjęciach. Przepis stąd.   
 
Składniki:
 
Muffinki:
 
- szklanka mąki
- szklanka wiórków kokosowych
- pół szklanki cukru (użyłam xylitolu)
- łyżeczka proszku do pieczenia
- 100 g szpinaku świeżego
- pół szklanki mleka (użyłam kokosowego)
- 1/3 szkl. oleju (użyłam kokosowego roztopionego)
- łyżeczka octu
 
Czekolada:
 
- 50 g masła kakaowego
- 35 g kakao
- 2 łyżki miodu
- szczypta  soli
 
 
 
 
 
Mieszamy suche składniki w misce, następnie dodajemy do nich mleko, szpinak, olej i ocet zmiksowane razem.
Mieszamy do połączenia.
Gotową masę wykładamy do foremek na muffinki.
 Pieczemy ok. 25 minut w 180 st.
Gotowe polewamy domową czekoladą (aby ją przygotować, wystarczy podgrzać składniki w kąpieli wodnej i mieszać aż do całkowitego połączenia).
 
 

09 marca 2016

Pralinki z solonym "karmelem" z daktyli.

 
 
 
Dzisiejsza propozycja na zdrowszą wersję słodkości miała u nas swój debiut już jakiś czas temu i od tamtej pory pralinki (tak właściwie to nie wiedziałam, jak te słodkości nazwać ? ) pojawiają się regularnie. Polecam Wam zaopatrzyć się w dobrej jakości daktyle medjool ( są najlepsze dotakich wynalazków ze swoją mięsistością i wilgotnością) oraz masło orzechowe (takie bez dodatku oleju palmowego) a już żadny głodek na słodycze nie będzie Wam straszny. Wykonanie ich zajmuje dosłownie chwilę a smak jest fantastyczny!!
 
 
 
Składniki:
 
- ok. 10 szt daktyli medjool
- ulubione masło orzechowe
- gorzka czekolada dobrej jakości lub domowa
- grubo mielona sól (u nas morska)
 
Daktyle po wypestkowaniu wrzucamy do pojemnika blendera z nożem i miksujemy ze szczyptą soli aż utworzą jednolitą masę.
Najprawdopodobniej zbiją się w kulę, trzeba trochę cierpliwości przy tej czynności. 
Z gotowej masy daktylowej mokrymi palcami (inaczej bardzo się lepi) odrywamy kawałki i formujemy z nich krążki.
Na każdy z nich nakładamy łyżeczką masło orzechowe a następnie całość oblewamy roztopioną w kąpieli wodnej czekoladą.
Wierzch posypujemy drobinkami soli i odstawiamy do zastygnięcia (jeśli mamy tyle silnej woli ;)
Na zdjęciu część z pralinek jest w polewie z czekolady mlecznej.
 

SMACZNEGO !!!

01 marca 2016

Domowa kapusta kiszona.

 
 
 
 
No i luty zleciał. Teraz już z górki do wiosny! Jak wspominałam na Fb zaczęłam trochę pracować, więc częstotliwość pojawiania się postów na blogu nieco spadła. Niestety tak w życiu jest, że coś za coś.
Przepisem, którym koniecznie się chciałam z Wami podzielić jest ten dzisiejszy na domową kapustę kiszoną. O dobroczynnych właściwościach kiszonek wiem już od dawna ale dopiero teraz postanowiliśmy zacząć z nimi przygodę. Do tej pory kupowaliśmy kapustę w sklepie ze zdrową żywnością mając pewność, że oprócz kapusty i soli nic więcej w słoiku nie ma. Niestety nawet najcudowniejsze właściwości kapusty  nie sprawiały, że wydawanie £8 za słoik nie odbywało się bez drżenia rąk! Za te pieniądze kupiliśmy kilka główek i przystąpiliśmy do dzieła. Dodam, że pomoc męskiej dłoni bardzo przydaje się przy grze wstępnej z kapustą :)
 
 
 
 
Składniki:
 
- dwie średnie główki kapusty białej, organicznej
- 3 łyżki soli dobrej jakości
- ewentualnie kilka marchewek
 
Nasze dwie  pierwsze partie to kapusta występująca solo, ponieważ nie chcieliśmy eksperymentować za bardzo od razu. Za pierwszym razem była też za bardzo poszatkowana i to zdecydowanie miało wpływ na całokształt. Na pewno w tym momencie przydatna będzie szatkownica, ja niestety jeszcze się jej nie dorobiłam.
Kapustę więc drobno szatkujemy.
Wrzucamy do dużego garnka (pamiętam czasy, kiedy kiszenie kapusty w moim domu to był cały rytuał...Wielka balia, cała rodzina i wspólna zabawa. Wraz z odejściem z tego świata Babci, odszedł też zwyczaj kiszenia na zimę. A szkoda...)
Solimy i przystępujemy do masowania/ugniatania kapusty.
Robimy to tak długo, aż kapusta puści sok i zmięknie. Przekładamy kapustę do glinianego garnka, jeśli jesteśmy szczęśliwymi posiadaczami takiego i mocno ubijamy.
Moja kisiła się w słoiku.
Kapustę musimy przygnieść(np. słoiczkiem napełnionym wodą ) tak, aby cała była przykryta sokiem, inaczej spleśnieje.
Stawiamy we w miarę ciepłym miejscu (np. na górnej szafce w kuchni), słoika nie zamykamy i codziennie wbijamy w naszą kapustę drewniany patyczek celem odgazowania jej.
Nasza kapusta kisiła się tydzień.
Próbujemy, jeśli smak nam  już odpowiada, słoik zamykamy i przenosimy w chłodne miejsce aby zapobiec dalszej fermentacji.
 
Tak, jak wspomniała, nasza przygoda z fermentacją dopiero się zaczyna. Próbowaliśmy też z innymi warzywami, marchewką, buraczkami i kalafiorem, niestety próba nie udała się prawdopodobnie dlatego, że warzywa nie były całkowicie przykryte zalewą i po prostu spleśniały. Zamówiliśmy jednak kolejne z organicznej farmy i nie poddamy się. I Was zachęcam do domowej produkcji kiszonek. A jeśli już jesteście ekspertami w tej dziedzinie, bardzo chętnie wysłucham dobrych rad.
 
 
 

09 lutego 2016

Pizza na tortilli na dwa sposoby, z karmelizowaną cebulą i pieczoną dynią.



 
 
Dziś Dzień Pizzy. A także Dzień Naleśnika w UK. I tak, jak naleśniki wyszły najzwyklejsze, bo serca do nich specjalnie nie mam, tak pizzą muszę się pochwalić. Wersję z cebulą robiłam już jakiś czas temu i wyszła tak dobra, że aż męża wołałam, żeby spróbował, chociaż za kozim serem nie przepada. Dzisiaj, z powodu braku czasu pizza jest oszukana, bo na pełnoziarnistej tortilli ale Wam polecam upiec ją na Waszym ulubionym cieście. Idealna na bezmięsny poniedziałek, a nawet wtorek i środę. A jeśli na dodatek  macie jeszcze w domu własnoręcznie zrobione pesto, to już w ogóle znajdziecie się w pizzowym niebie. Przepis z książki "Meatless Mondays".
 
 
Składniki:
 
Ciasto na pizzę:
 
-300 g mąki chlebowej
- 170 ml wody
-1/2 łyżeczki suchych drożdży
- spora szczypta soli
 
Balsamiczna cebula:
 
- dwie czerwone cebule
- 2 łyżki octu balsamicznego
- 40 g brązowego cukru
- 100 wody
 
Dodatkowo:
 
- 1/4 upieczonej dyni piżmowej
- 100 g mozarelli lub sera koziego
- 100 g fety
 
 
 
Suche składniki na ciasto mieszamy w misce.
Mieszając (najlepiej robić to przy pomocy robota) dolewamy wodę.
Wyrabiamy ciasto przez ok. 10 minut.
Wkładamy gotowe do natłuszczonej miski i odstawiamy na godzinę do wyrośnięcia.
Cebule obieramy i kroimy na ćwiartki.
Wrzucamy na rozgrzaną na patelni oliwę, solimy, pieprzymy  i podsmażamy do zrumienienia. Przekładamy do garnuszka, dodajemy wodę, ocet i cukier, zagotowujemy a następnie zmniejszamy gaz i gotujemy aż płyny wyparują.
Wyrośnięte ciasto dzielimy na dwie części.
 Każdą rozwałkowujemy na podsypanym mąką blacie na ok. 30-35 cm placki i smarujemy pesto, na jednym układamy gotową cebulę i kawałki sera koziego (lub mozarelli)  na drugim pokrojoną dynię i kawałki fety.
Pizze wkładamy do nagrzanego do 200 st. piekarnika. Pieczemy ok. 10-12 minut.
Podajemy z rukolą i np. uprażonymi ziarnami słonecznika.
 

08 lutego 2016

Pasztet z pieczonych warzyw, pieczarek i kaszy gryczanej.

 
 
 
Jakoś brakuje mi zapału aby napisać coś nowego na blogu. W kuchni tworzę, i owszem, ale pogoda na Wyspach skutecznie zabija chęci do wykonywania zadań ponadprogramowych. Leżał by tylko człowiek pod kocem i czytał słuchając wiatru przewracającego trampoliny i deszczu zalewającego nasz ogród.
Dziś poniedziałek, trzeba więc jakoś kreatywnie zacząć ten tydzień, a może będzie tak, że pozytywne nastawienie i chęć działania przywoła do nas wiosnę. Dzisiejszy przepis raczej mało wiosenny, powiedziałabym raczej, że jesienny i na pewno do jesieni zostanie wykorzystany jeszcze nie raz. Znaleziony tutaj i od razu popełniony. Całe szczęście, bo pasztet naprawdę jest pyszny. Uwierzcie i upieczcie również.
 
Składniki:
 
- 0,5 szkl soczewicy (użyłam czerwonej)
- 2 marchewki
- 1 pietruszka (użyłam pasternaku)
- kawałek selera
- 300 g pieczarek
- cebula
- 100 g kaszy gryczanej
- 2 łyżki masła orzechowego (nie jest konieczne)
- 3 łyżki oliwy
- 2 łyżki octu balsamicznego
- po 1/3 łyżeczki cynamonu, kolendry i papryki ostrej
- sól, pieprz
 
Warzywa po obraniu kroimy i  razem z pieczarkami układamy na blasze, solimy, pieprzymy, polewamy oliwą i pieczemy w 200 st. ( przed końcem pieczenia dodajemy do warzyw przyprawy)przez ok. 40 minut (do miękkości).
 Soczewicę płuczemy i gotujemy w osolonej wodzie, odcedzamy i studzimy.
 Kaszę podobnie.
 Upieczone warzywa, kaszę, soczewicę, masło i oliwę wrzucamy do misy robota i miksujemy (wg mnie mas nie musi być idealnie gładka, smakowały mi kawałki nie zmiksowanych warzyw).
Gotową masę wykładamy do keksówki i pieczemy w 180 st. przez 40 minut.
 
 
 
SMACZNEGO !!!

02 lutego 2016

Sernik z nerkowców.






 
Dzień dobry. Trochę niepewnie się czuję publikując posta ze zdrową wersją ciasta, kiedy wszędzie wokół widać tylko zdjęcia pączków i faworków... Pączków smażyć na pewno nie będę, bo nigdy jeszcze nie próbowałam i boję się, że mi nie wyjdą ale faworki...kto wie, może zrobimy. W końcu, nie dość, że dobre to i trochę zabawy przy nich jest, a dziewczyny zawsze chętne są aby zrobić trochę bałaganu w kuchni. Tymczasem szybko piszę przepis, ponieważ Młodsza śpi powalona infekcją, a kiedy się obudzi, na pewno nie uda mi się już zasiąść do komputera. Przepis znalazłam tutaj . Polecam, ciasto jest naprawdę dobre.




 
 Składniki na spód:
 
- 200g migdałów
- 160g orzechów brazylijskich
- 150g daktyli suszonych
- 80ml roztopionego oleju kokosowego 
 
Składniki na masę:
 
- 230g nerkowców
- 250ml wody
- 2 łyżki płatków drożdżowych
- 40g kakao
- 150ml roztopionego oleju kokosowego
- 60 ml miodu
 
 
                                                

 
Przygotowujemy spód wrzucając orzechy do pojemnika blendera z nożem i miksujemy aż do ich rozdrobnienia .
Dodajemy wypestkowane daktyle i olej, miksujemy do połączenia składników.
Gotową masę wykładamy na wyścielony papierem dół tortownicy (26 cm) i dociskamy.
Nerkowce moczymy w wodzie przez ok 30 minut.
 Po tym czasie razem z pozostałą wodą przelewamy do blendera, dodajemy resztę składników i miksujemy tak długo, aż masa będzie jednolita i bez całych kawałków orzechów.
Wylewamy na spód i wstawiamy do lodówki do zastygnięcia.
Możemy udekorować owocami (maliny świetnie współgrają z ciastem ) i polać ciasto roztopioną czekoladą (użyłam gorzkiej organicznej).
 


 
SMACZNEGO !!!

24 stycznia 2016

Gofry z gotowanych ziemniaków.

 
 
 
Dzisiejsza propozycja to gofry wytrawne. Od kiedy jakiś czas temu gofrownica pojawiła się w naszej kuchni, pieczemy je co jakiś czas. Raz tylko spróbowaliśmy gofrów w innej, niż słodka wersji , mówię o tych dyniowych. Wczorajsze to wersja z przyprawionym kebab-gyrosem kurczakiem (który na zdjęcia się nie załapał) i zapieczone z serem. W towarzystwie zieleniny idealnie się spisały w roli obiadu. Polecam, szczególnie jeśli nie macie pomysłu na pozostałe "z wczoraj" ziemniaki.
 
Składniki: (na ok. 12 szt.):
 
- 350 g ugotowanych ziemniaków
- 3 jaja
- 90 ml maślanki

- 70 g mąki (użyłam gryczanej)
- 40 g masła roztopionego
-  4 łyżki startego sera żółtego
- 1-2 ząbki czosnku
- sól, pieprz

Ziemniaki tłuczemy jak na puree, przyprawiamy (ja użyłam tylko soli i pieprzu ale inne przyprawy jak najbardziej, wedle upodobań) i mieszamy z masłem i serem żółtym.
Jajka roztrzepujemy w maślance, dodajemy do ziemniaków mieszamy, dodajemy mąkę i wszystko razem łączymy. Myślę, że fajnie będzie dodać też świeże zioła, pomidory suszone itp.
Pieczemy gofry wg instrukcji.
Gotowe posypujemy serem i wkładamy do rozgrzanego piekarnia aby ser się rozpuścił.
 
 
 
SMACZNEGO  !!!

09 stycznia 2016

Domowe czekoladki z nadzieniem z malin i masła kokosowego.

 
 

 
 
 
Dzisiejsze czekoladki to powtórka z pokazywanych już wcześniej na blogu tych z masłem orzechowym. Tym razem zamiast orzechów użyłam mrożonych malin i masła kokosowego (nie oleju ! ). Muszę przyznać, że gdybym miała wybierać, ciężko byłoby mi się zdecydować, która wersja bardziej mi smakuje. Pozwolę sobie skopiować poprzedni przepis a Was zachęcam do przygotowania pysznych domowych czekoladek.
 
Ps. Ulepiliście już bałwana? Jeśli tak, to ulepcie jeszcze jednego, bo u nas na śnieg się nie zanosi niestety ...
 
Składniki (na ok. 7-8 ciastek) :
 
Masa czekoladowa:
 
- 100 g masła kakaowego
- 75 g kakao
- 2-3 łyżki miodu
- 1łyżka lucumy w proszku
- 1 łyżka karobu
- szczypta soli
 
Nadzienie :
 
- 4 łyżki malin (mogą być mrożone)
- 3 łyżki masła kokosowego
- 2 łyżki miodu
 

 
 
Idealne do tego przepisu są foremki silikonowe do babeczek lub innych drobnych wypieków (w moim przypadku serc) , jeśli jednak ich nie macie, użyjcie papierowych.  
Masło kakaowe roztapiamy na małym ogniu.
Po lekkim przestudzeniu mieszamy z resztą składników (jeśli nie macie lucumy i karobu, należy dodać albo więcej miodu albo zastąpić je inną substancją słodzącą).
 Do foremek wlewamy łyżką po tyle masy, aby przykryć dno.
Powinniśmy zużyć ok 1/3 masy.
 Odstawiamy na 15 minut do lodówki.  
Maliny miksujemy z roztopionym masłem kokosowym i miodem. Łyżeczką nakładamy porcję nadzienia na czekoladowe dno i spłaszczamy ale tak, by nadzienie nie dotykało brzegów foremki.  
 Następnie zalewamy pozostałą masą czekoladową.
Ponownie odstawiamy do całkowitego zastygnięcia w lodówce.
Wyjmujemy z papierowych foremek i podajemy.
 
 

 
 

06 stycznia 2016

Nocna owsianka z chia.

 
 
 
 
Szczęśliwego Nowego Roku ! Odpoczęliście już po Świętach? My w końcu wróciliśmy do codziennej rutyny, i całe szczęście, bo już za dużo tej bezczynności było. Może gdyby pogoda była bardziej przychylna, wyszlibyśmy z domu przez ten cały czas, ale dosłownie cały czas padało i wiało, więc mowy o spacerach nie było. Raz tylko wyszliśmy wypróbować nową hulajnogę, którą córka dostała pod choinkę. Naprawdę bardzo chętnie zamieniłabym tutejszą pogodę na polski mróz.
 
Powrót do codziennej rutyny oznacza wczesne wstawanie. A co za tym idzie, brak czasu na przygotowanie porządnego śniadania ( zawdzięczam to przede wszystkim bardzo sfochowanej w porannych godzinach córce :/). Dzisiejszy przepis rozwiązuje ten problem. Od jakiegoś czasu obserwowałam piękne zdjęcia "overnight oats" na IG aż w końcu wczoraj postanowiłyśmy z dziewczynami przygotować sobie takie. Bałam się, że bez gotowania płatki będą twarde, ale niepotrzebnie. Całość wyszła bardzo smaczna i na pewno będziemy eksperymentować z dodatkami.
Przepis stąd.
 
 
 
Składniki:
 
- 1 mały dojrzały banan 
- 2 łyżki kakao
- 2 łyżki substancji słodzącej (miód, syrop, cukier kokosowy)
- 2 łyżki wody
- 70 g płatków owsianych
- 335 ml mleka roślinnego (lub krowiego)
- 3 łyżki nasion chia
 
Banana rozgniatamy lub miksujemy z wodą, miodem  i kakao.
Dodajemy płatki, nasiona chia i mleko, mieszamy dokładnie.
Odstawiamy na noc.
Rano są idealnie gotowe.
Można dodać ulubione owoce, myślę, że np. maliny będą idealnie pasować.
 
 
SMACZNEGO !!!
 

29 grudnia 2015

Trufle migdałowe z amaretto.

 
 
 
 
Święta, święta i po świętach. Czas powrócić do normalności, choć połowicznie, bo dziś na obiad wcinaliśmy resztki bigosu. Jeszcze tylko noc Sylwestrowa i po odespaniu zabawy wracamy do przygotowywania domowych i zdrowych słodkości. Dzisiejsze trufle to jeszcze przedświąteczna zaległość, dodatek amaretto pojawił się z racji tego, że osoba, która trufle w prezencie  dostała, za amaretto przepada. Oczywiście można alkohol pominąć, wtedy kulki spokojnie mogą zajadać dzieci. Do ich przygotowania najlepiej nadają się daktyle medjool, są o wiele bardziej mięsiste i wilgotne od tych zwykłych i i konsystencja trufli jest dzięki nim idealna.
 
Składniki:
 
- 250 g mielonych migdałów
- 4-5 szt. daktyli medjool
- 2 łyżki kakao
- 1 łyżka oleju kokosowego
- 4 łyżki likieru amaretto
 
Składniki miksujemy w pojemniku blendera z ostrzem do uzyskania gęstej, wilgotnej masy. Formujemy z niej kulki, obtaczamy w kakao i gotowe odstawiamy do lodówki.
 
 

22 grudnia 2015

Śliwki w czekoladzie.

 
 
 
 
 
Śliwki powstały zupełnie przypadkowo. Kilka sztuk zostało z porcji, którą mąż zakupił ( i nie zapomniał !!! ) do bigosu. Czekolada domowej roboty pojawiła się już wcześniej, bardzo polecam ten przepis. Bianca wylizywała garnek, aż miło :) Chwila roboty i mamy smaczne śliwki w czekoladzie. Polecam jako przekąskę na doładowanie energii podczas przedświątecznego szału, a także jako prezent dla kogoś wyjątkowego...  
 
 
Składniki:
 
- dobrej jakości śliwki suszone
 
Czekolada:
 
- 50 g masła kakaowego
- 35 g kakao
- 2 łyżki miodu
- szczypta  soli
 
 
 
 
 
Masło kakaowe roztapiamy w garnuszku.
Po przestudzeniu mieszamy z miodem i kakao do uzyskania jednolitej masy.
Nadziane na wykałaczki śliwki obtaczamy w czekoladzie i odstawiamy do zastygnięcia (idealnie sprawdza się wbicie wykałaczek  ze śliwkami w np. pomarańczę, w ten sposób zachowają one maksimum kształtu).
 
 
Ps. Jak przygotowania do świąt ?

17 grudnia 2015

Świąteczne ciastka z żurawiną i pistacjami.

 
 
 
 
Na przepis ten natknęłam się cztery lata temu tutaj  i wtedy też wypróbowałam go, jednak w nieco zmienionej wersji (też pycha, polecam). Ciastka są pyszne, miękkie, rozpływają się w ustach. Nie wymagają dużo pracy no i ładnie będą się prezentować na świątecznym stole.
 
W tym roku mam dużo czasu na świąteczne przygotowania, zostajemy w UK, co z jednej strony nas smuci, ale z drugiej strony - będziemy mieli okazję odpocząć. Wolny czas spędzany w PL to zawsze jazda z domu do domu bo każdy z każdym chce się zobaczyć. W tym roku Święta spędzimy w naszym małym rodzinnym gronie, z ogniem w kominku i osypującą się choinką :) Podjadając ciastka.
 
 
 
 
Składniki:
 
- 175 g masła
- 75 g cukru pudru (użyłam 40 g zmielonego xylitolu)
- 1 łyżka mleka
- 250 g mąki pszennej
- 40 g pistacji niesolonych
- 40 g żurawiny suszonej
 
Masło ucieramy z cukrem i mlekiem na puszystą masę.
Dodajemy mąkę, żurawinę i pistacje i zagniatamy ciasto.
Dzielimy na pół, formujemy w dwa wałki, zawijamy w folię i wkładamy do zamrażalnika na 30 minut.
Po tym czasie kroimy ciasto w plastry (ok. 7 mm) i układamy na blasze wyłożonej papierem. Pieczemy ok. 10-12 minut w 200 st.
 
 
SMACZNEGO !!!

15 grudnia 2015

Migdałowo - cynamonowe ciasteczka świąteczne

 
 
 
Jeśli śledzicie Matkę Polkę na FB to wiecie, że jedna, dość duża porcja pierniczków świątecznych znikła w tajemniczych okolicznościach. Powstała druga, również kurcząca się w zastraszającym tempie. Dlatego też pierniczki powędrowały do puszki i na szafę a do codziennego podgryzania przed świętami upiekłam zdrowszą wersję ciasteczek. Przepis znalazłam tutaj, na blogu który jest kopalnią pomysłów jeśli chodzi o zdrowe jedzenie. W połowie tworzenia ciastek dopadły mnie wątpliwości, ponieważ ciasto nie chciało się skleić, ale po dodaniu jednej dodatkowej łyżki syropu poszło gładko. Polecam i idę do kuchni piec kolejne, tym razem super świąteczne, z żurawiną.
 
 
 
 
Składniki:
 
- 250 g mielonych migdałów
- 100 g drobnego cukru brązowego (w oryginale cukier kokosowy)
- 1 łyżka nasion chia
- 2 łyżki zimnej wody
- 2 łyżki syropu klonowego
- 3 łyżeczki cynamonu
 
 
 
 
 
Nasiona chia miażdżymy w moździerzu i zalewamy wodą.
Odstawiamy na 10 minut.
Migdały, cynamon i cukier mieszamy w misce.
Dodajemy napęczniałe nasiona chia i syrop klonowy i mieszamy razem do uzyskania jednolitego ciasta.
Rozwałkowujemy je pomiędzy dwoma kawałkami folii (na 5 mm grubości ) i foremkami wycinamy ulubione kształty.
Pieczemy ok. 10 minut w 160 st.
 
 

04 grudnia 2015

Domowa nutella - krem z orzechów laskowych.

 
 
 
 
Kiedy człowiekowi wydaje się, że w kwestii zdrowych słodyczy nic go nie zaskoczy, nagle skądś pojawia się przepis, po wypróbowaniu którego myślę: gdzie się podziewałeś przez większość mojego życia ?? Tak było z tym kremem. Przepis pochodzi z książki "Green kitchen travels" i dzisiaj wykorzystałam go trzeci raz. Naprawdę, krem jest pyszny. Wykonanie go zajmuje dosłownie chwilę. Warto mieć w szafce zapasy orzechów, masła kakaowego i daktyli i kiedy najdzie nas ochota na coś bardzo czekoladowego, po prostu pójść do kuchni i działać.
 
 
Składniki:
 
- 375 g orzechów laskowych
- 125 g masła kakaowego
- 20 szt. suszonych daktyli (najlepiej sprawdzają się daktyle medjool)
- 4 łyżki kakao
- 120 ml mleka roślinnego lub krowiego (dałam ok. 60 ml)
 
 
 
 
 
 
Orzechy wrzucamy na suchą patelnię i prażymy aż skórka zacznie odchodzić (można je również uprażyć w piekarniku piekąc w 150 st. przez ok 20 minut, często mieszając).
 Studzimy, obieramy ze skórek i wrzucamy do pojemnika blendera z ostrzem.
 Blendujemy do momentu aż orzechy zaczną wydzielać tłuszcz i otrzymamy masło orzechowe. Dodajemy daktyle (pamiętajmy o wyjęciu pestek ), kakao i roztopione masło kakaowe.
Miksujemy do uzyskania jednolitej masy.
Na końcu dodajemy mleko i krótko ponownie miksujemy.
 Autorzy przepisu twierdzą, że krem postoi w lodówce kilka tygodni, ale ręczę, że tak się nie stanie :) Przed planowaną konsumpcją warto krem wyjąć z lodówki, bo najlepiej smakuje taki w temperaturze pokojowej.
 
 
 
 
SMACZNEGO !!!

30 listopada 2015

Bezmięsny poniedziałek i portobello nadziewane porem, orzechami włoskimi i serem pleśniowym.

 
 
 
 
Ostatni listopadowy dzień tego roku. Jutro grudzień i można już oficjalnie mówić o świętach. Zanim jednak to nastąpi, podzielę się przepisem na fantastycznie przyrządzone grzyby. Danie idealnie nadaje się na przystawkę i w takiej to też roli wystąpiło u nas w zeszłym tygodniu przy okazji wieczoru ze znajomymi. Była już też powtórka, tym razem jako lunch. Naprawdę polecam i żałuję, że przepis, wyrwany z jakiegoś magazynu wieki temu tyle czasu czekał na realizację.
 
 
 
Składniki:
 
- 4 portobello lub kilka dużych pieczarek
- 3 średnie pory
- kawałek sera pleśniowego
- garść orzechów włoskich
- sól, pieprz, masło/oliwa
 
 
 
Grzyby obieramy i układamy na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia.
Pora siekamy na półplasterki i wrzucamy na rozgrzane na patelni masło lub inny tłuszcz. Przyprawiamy solą i pieprzem.  
Smażymy ok. 15 minut, mieszając.
 Pod koniec wrzucamy na patelnię orzechy i chwilę mieszamy razem.
Nadziewamy porem przygotowane grzyby, posypujemy wierzch serem i zapiekamy ok. 15 minut w 170 st.
Podajemy z mieszanką sałat i zredukowanym octem balsamicznym.