26 lutego 2015

Jem na zdrowie. Kulki migdałowe z jagodami goji i nasionami chia.




Kulki są idealne gdy dopada nas mały głodek :) Głodek, który namawia do sięgnięcia po czekoladę, ciacho albo batonika. Ja sobie takowych nie odmawiam, ale staramy się grzeszyć jedynie w weekendy. Problemem jest to, że weekend ciagnie się przez trzy dni, czyli zaczynamy grzeszyć w piątek wieczorem a kończymy w niedzielę !  Wczoraj dogadliśmy się z mężem że ustalimy sobie jeden grzeszny dzień a w resztę tygodnia będziemy się pilnować. "No to zrób kulki", mówi mąż. No to zrobiłam. I Wam polecam. W internecie zatrzęsienie jest przepisów na podobne I co w nich najlepsze, można je w dowolny sposób modyfikować dodając to,co lubimy a pomijając składniki, których, choć zdrowe, nie lubimy.  Jako "spoiwa" zawsze używam oleju kokosowego, według mnie nic lepszego nie ma.
 
Dzisiejsze kulki składają się z :
 
- 100 g mielonych migdałów
- 3 łyżek oleju kokosowego
- 2 łyżek kakao
- 5 szt. daktyli medjool
- garstki jagód goji
- nasion chia do obtoczenia
 
Migdały, kokos, kakao i daktyle (po wyjęciu pestki) miksujemy w blenderze.
Do masy dodajemy posiekane jagody i łyżką łączymy.  
Formujemy kulki, które obtaczamy w nasionach chia.
Wkładmy do lodówki do zastygnięcia.
 


21 lutego 2015

Domowa nutella.

 
 
 
 
Jakiś czas temu rozmawiałam z moją prawie 12-letnią córką na temat tego, co było a raczej czego nie było kiedy ja byłam w jej wieku. Zadała mi pytanie: mamo, a jakie były Twoje ulubione gry, jak byłaś mała? (chodziło o gry komputerowe ). Kiedy odpowiedziałam, że komputery to się nam nawet nie śniły, ba, nie mieliśmy nawet kolorowego telewizora, spojrzała na mnie jak na przybysza z kosmosu. Opowiedziałam jak trzeba było stać w kolejce po kawę, jak babcia zbierała makulaturę aby wymienić ją na papier toaletowy, jak ciocia "z Ameryki" przysyłała w paczkach owoce tropikalne bo u nas nie było. A także o tym, że nie było słodyczy, że w razie wielkiej ochoty na nie babcia nas ratowała koglem - moglem. Ciężko naszym dzieciom uwierzyć w takie historie. A jednak tak było.
 
Dziś takiego problemu nie ma.  Jest za to  inny - co wybrać spośród tak wielu dostępnych produktów? Na który reklamowany w tv się zdecydować? Wszystkie są takie dobre, wszystkie sprawią że nasze dzieci po zjedzeniu ich zamienią się w radosne i szczęśliwe stworzonka. Problem jest w tym, że większość rodziców wierzy w reklamy, w cudotwórczą moc słodkich płatków śniadaniowych, kremów do pieczywa i różnego rodzaju napojów nafaszerowanych chemią. Ja do takich rodziców na szczęście nie należę. I nie kupuję Nutelli. Wolę zrobić sama. I przemycić do organizmów moich dzieci zdrowotne właściwości prawdziwego kakao i orzechów. Może i domowa nutella nie ma takiej konsystencji jak ta kupna ale na pewno jest zdrowsza. Polecam do naleśników i jako smarowidło do krakersów. Przepis z Jadłonomii, kopalni pomysłów dla dbających o zdrowie.
 
 
 
 
Składniki:
 
- ok 100 g orzechów laskowych
- 3-4 łyżki prawdziwego miodu
- 2-3 łyżki kakao
- 3 łyżki mleka roślinnego
 
Orzechy zalewamy na noc wodą. 
Ja kupiłam orzechy już podpieczone i obrane z brązowej skórki, doczytałam jednak że taka obróbka pozbawia je części składników odżywczych.
Po odlaniu wrzucamy do blendera i miksujemy razem z kakao i miodem na jednolitą masę. Możemy dowolnie zmieniać ilość miodu i kakao, w zależności od tego, jaki smak będzie nam bardziej odpowiadał.
 
 
 
 
SMACZNEGO!!!
 

09 lutego 2015

Smoothie buraczano malinowy.





 
Dzień dobry w poniedziałek. Nie taki znowu zły, jak go malują, dzieci w szkole, mąż w pracy a Matka Polka ma chwilę spokoju (czyt. sprząta, pierze i układa sterty niewiadomo czego) i nadrabia zaległości w internetach. Ale przynajmniej w ciszy. Kuchnia już skończona (pomijając szafkę, która wzięła i się obsunęła ale pan fachowiec obiecał przyjść i ustawić ją do pionu) więc ja z powrotem do królestwa swojego się wprowadzam. Co prawda dziś skromnie, bo tylko smoothie, ale za to w jakim pięknym kolorze, prawda? Niech no tylko ściągnę książki kucharskie ze strychu, będzie się działo :)
 
 
 
Składniki (przepis z książki "Paleo, the real food diet to reset your life"):
 
- 250 ml ulubionego mleka roślinnego
- 1 mały buraczek, pokrojony
- 1/2 banana
- 100 g mrożonych malin
 
 
 
 
 
Wszystkie składniki miksujemy blenderem do połączenia.
 
 
 
SMACZNEGO!!

28 listopada 2014

Handmade Christmas czyli własnoręczne ozdoby świąteczne. Lampiony ze słoików.

 
 
 
 
 
No i proszę, nie wiadomo kiedy a z września zrobił się koniec listopada. Tak niewiele czasu zostało do Świąt, a tak wiele do zrobienia. Kompletny, remontowy bałagan wcale nie pomaga, wręcz przeciwnie, przeszkadza bardzo, jednak za wiele narzekać nie mogę, bo jak mów mój mąż: "chciałaś, to masz" :) No mam. Pomimo wszechobecnego kurzu nie mogę sobie odmowić przyjemności przygotowania kilku świątecznych dekoracji. Po satystykach bloga widzę, że coraz więcej czytelników internetu szuka inspiracji dotyczących samodzielnie wykonanych ozdób na Boże Narodzenie. I prawidłowo, nic tak nie cieszy jak coś użytecznego, co wyszło spod naszych rąk :)
 
 
 
 
 
Dzisiaj polecam lampiony ze słoików. Były już w zeszłym roku, ale tegoroczne podobają mi się bardziej. Mały nakład pracy i materiałów, a efekt cudny. Szczególnie w deszczowe i wietrzne wieczory, czyli to,co w Anglii mamy na codzień.
 
 
 
A z zeszłorocznych dekoracji mogę polecić jeszcze :
 
 
 
 
 
 

25 września 2014

Placki z batatów.

 
 

Dzień dobry. Dzisiaj ekspresowy przepis na ekspresowe placki. Od momentu kiedy kilka tygodni temu przyrządziłam je pierwszy raz goszczą na naszym stole bardzo często. Starsza córka po spróbowaniu stwierdziła, że jeśli nic innego by nie było, to nawet te placki by zjadła. No cóż, niezbyt to pocieszające, ale z drugiej strony - dzieci nie wiedzą co dobre (jeszcze nie ). Mignął mi kiedyś przed oczami przepis na chipsy z batatów, do których był dodany cynamon. Ja jeszcze takich nie robiłam, ale myślę, że następnym razem spróbuję zrobić placki w wersji słodkiej, może wtedy dziecię zdecyduje się zjeść. Tym razem jednak polecam je w wersji wytrawnej, z dodatkiem sąłatki z awokado i cebulki.
 
 
 
 
 
 
Składniki:
 
- 2 średnie bataty
- 2 jajka
- sól, pieprz
- olej kokosowy do smażenia
 
Bataty obieramy ze skóry i ścieramy na tarce o grubych oczkach.
 Dodajemy jaja i przyprawy, mieszamy.
Odciskamy nadmiar wody, łyżką nakładamy na rozgrzany tłuszcz i smażymy na złoto z obu stron (lepiej dłużej i na małym ogniu, bo łatwo się przypalają).
Pyszne zarówno zaraz po usmażeniu jak i na zimno.
 
 
 
SMACZNEGO!!!

19 września 2014

Ciasto marchewkowe na piątek .

 
Dziś piątek. Znowu. Czy Wam również czas leci tak szybko ? Dzień za dniem, tydzień za tygodniem, ani się obejrzymy i nadejdzie grudzień. Tymczasem cieszymy się piękną jesienią tutaj, w UK. Naprawdę, dawno już takiej nie było. Od kilku tygodni świeci piękne słońce, pogoda jest idealna na wycieczki z aparatem. Uwielbiam jesień najbardziej ze wszystkich pór roku, szczególnie taką piękną i kolorową.
 
Z jesienią kojarzy mi się dzisiejsze ciasto marchewkowe, które również uwielbiam. Przeważnie daję się skusić na kawałek przy okazji jakieś kawy w kafejce, moje próby wykonania ciasta w domu kończyły się porażką czyli zakalcem. Aż do czasu kiedy trener z siłowni podzielił się przepisem na to ciasto. Polecam z czystym sumieniem, za każdym razem mi się udaje i jest pyszne ! Do przepisu wprowadziłam nieco zmian.
 
 

 
 
Składniki:
 
- 200 g mąki razowej samorosnącej
- 200 g marchewki
- 2 jaja
- 120  brązowego cukru
- 120 ml olejku kokosowego
- 3 łyżeczki przyprawy do piernika
- 0.5 szkl. orzechów (np. laskowych, włoskich)
- łyżeczka sody
- skórka otarta z 1 pomarańczy lub cytryny
 
Na wierzch:
 
- opakowanie serka kremowego, np. Philadelphia
- 3 łyżki oleju kokosowego, roztopionego
- 2 łyżki miodu
- sok wyciśnięty z pomarańczy lub cytryny
 
 
 
Do miski wbijamy jaja, dodajemy cukier i roztopiony i ostudzony olej kokosowy.
Mikserem ubijamy na puszystą masę.
W drugiej misce mieszamy mąkę, sodę i przyprawy.
Wsypujemy sypkie składniki do płynnej  masy i delikatnie mieszamy.
Dodajemy startą na grubych oczkach marchew oraz posiekane orzechy i łączymy wszystko razem. Wylewamy do wyłożonej papierem do pieczenia tortownicy i pieczemy w 170 st. przez 35-40 minut . Składniki polewy miksujemy na gładką masę.
Możemy dodać mniej/więcej miodu/soku, w zależności od tego preferencji smakowych.
Wystudzone ciasto smarujemy polewą.
 
 
 
 
 
SMACZNEGO !!!!

11 września 2014

Spaghetti z cukinii.

 
 
 
 
Zastanawiam się, ile osób dokładnie przeczyta tytuł dzisiejszego posta i zajrzy zobaczyć, co to takiego spaghetti z cukinii (z nie z cukinią !). Sama byłam zaskoczona kiedy natknęłam się na ten przepis podczas przeglądania stron kulinarnych w poszukiwaniu inspiracji. Zaskoczona ale i zaciekawiona bo surowej cukinii jeszcze nie próbowałam, chociaż Teściowa twierdzi, że jest smaczna. Polecam Wam ten przepis, jest posty i szybki w wykonaniu, mięsożercom polecam dodać do wszystkiego podsmażony boczek, będzie na pewno jeszcze pyszniej.
 
Składniki:
 
- dwie małe lub jedna średnia cukinia
- pieczarki
- 4 łyżki masła
- sól (najlepiej grubo mielona),  pieprz, parmezan
- czosnek
 
 
Umytą cukinię kroimy w cienkie paseczki.
Szczerze mówiąc w swojej kuchennej szufladzie miałam specjalne do tego urządzenie, leżało kilka lat i doczekało się swojego premierowego wystąpienia właśnie przy dzisiejszej okazji.
 
 
 
Wrzucamy na osolony wrzątek i po chwili odcedzamy.
Pieczarki kroimy i podsmażamy z wyciśniętym czosnkiem na maśle na rumiano, przyprawiając solą i pieprzem.
Mieszamy z cukinią, posypujemy parmezanem i natychmiast podajemy.
 
 
 
 
 
 
SMACZNEGO !!!

30 sierpnia 2014

Jem na zdrowie. Kulki z daktyli, migdałów i kakao.

 
 
Jeśli chodzi o zdrowe odżywianie, nie mam problemów z obiadami, śniadaniami i kolacjami. Mogę jeść zdrowo i dietetycznie. Moją zmorą i największą słabością są słodycze. Jeśli wiem, że są w domu, nie zasnę spokojnie. Będę tak długo krążyć wokół kuchennej szafki, w której są ukryte, aż ulegnę. A potem żałuję. Jestem w stanie uwierzyć ludziom uzależnionym od np. papierosów, że ciężko jest je rzucić, jeśli palacz po zapaleniu czuje to samo co ja po zjedzeniu czekolady....
 
 
 
 
Aby zapobiec popełnianiu takich grzechów, przestaliśmy kupować sklepowe słodycze. W tygodniu, kiedy jesteśmy zajęci codziennymi obowiązkami i nie ma czasu na myślenie o głupotach, nie odczuwamy ich braku tak bardzo. Najgorsze są weekendy, szczególnie takie zimne, deszczowe i nieprzyjemne, kiedy jedynym ratunkiem jest fajny familijny film albo gra i coś dobrego do przegryzienia. A do tego idealnie nadają się dzisiejsze kulki. Wiele ich na przeróżnych blogach ze "zdrowymi" przepisami i dość długo się wokół nich kręciłam. W końcu zrobiłam i od tej pory weszły na stałe do naszego deserowego menu. Co najważniejsze, dziewczyny też lubią, a że w kulkach same dobre rzeczy, więc dzielę się z nimi bez wyrzutów sumienia.
 
 
Składniki : ( bardzo "na oko", najlepiej samemu wypróbować proporcje, w zależności od preferencji smakowych):
 
- pół szkl. migdałów, namoczonych na noc w wodzie
- 3 łyżki wiórków kokosowych
- 4 -5 szt. daktyli medjool
- 2 łyżki oleju kokosowego
- 3 łyżki prawdziwego kakao
- plus kakao, wiórki lub drobno posiekane i uprażone orzechy do obtoczenia
 
Obrane ze skórek migdały i resztę składników blendujemy na jednolitą masę.
 W razie potrzeby dodajemy daktyli lub oleju.
 Formujemy małe kulki, obtaczamy w wiórkach i wkładamy do lodówki do zastygnięcia.
 I cała to filozofia.
 
 
 
SMACZNEGO!!!

28 sierpnia 2014

Zupa z batatów i quinoa ze szpinakiem i kurkumą.





Dzień dobry po wakacjach. To znaczy nie tak dokładnie po, ale ja już nie mogę się doczekać początku nowego roku szkolnego. Potrzebuję powrotu do codzienności, do ustalonego planu dnia i jako takiego porządku. Potrzebuję teraz wakacji dla siebie, chwili na książkę (przywiozłam cały stos), trening ( trzeba zgubić to, co przybyło po wakacjach) i szycie ( Boże Narodzenie tuż tuż  ). Do przyszłej środy jednak muszę wytrzymać z dwiema nudzącymi się dziewczynami w domu i mam nadzieję, że jakoś mi się to uda. Jeśli pogoda dopisze, w weekend wybierzemy się na ostatnią wakacyjną wycieczkę a potem to już  z górki.


 
 Dzisiejsza propozycja kulinarna zrodziła się z mojej miłości do batatów. Quinoa, ze względu na jej dobroczynne właściwości, to już stały składnik naszego menu a reszta to improwizacja. Może niezbyt fotogeniczna, ale zupa jest bardzo smaczna. I zdrowa, a przecież właśnie o to przede wszystkim chodzi. Składniki:
 
- 1 spory batat (lub 2 mniejsze)
- 1/3 do 1/2 szkl. suchej quinoa
- dwie gaście świeżego szpinaku
- 2 łyżeczki kurkumy
- cebula
- 700 - 1000 ml ulubionego bulionu
- 2 łyżki oleju kokosowego
- sól do smaku
 
Cebulę kroimy w pół-talarki i wrzucamy do garnka z rozgrzanym olejem kokosowym.
 Dodając kurkumę podsmażamy aż zmięknie.
Ziemniaka obieramy i kroimy w większą kostkę, wrzucamy do cebuli i zalewamy bulionem.
Kiedy ziemniaki będą już prawie gotowe, wsypujemy do garnka kaszę i gotujemy 8 minut. Dorzucamy umyty i posiekany szpinak, mieszamy, przykrywamy i odstawiamy z ognia.
Po kilku minutach kasza powinna być gotowa.
 Zupę doprawiamy do smaku solą.
 
 
 
 
SMACZNEGO!!!

23 lipca 2014

Tartaletki z kokosowym kremem jaglanym i truskawkami.

 
 
No to mamy wakacje. A na dodatek mamy lato. W głowach  nam się niedługo poprzewraca od tego słońca ! Ale ja w żadnym wypadku nie narzekam, o nie. Mam nadzieję, że będzie świecić przez conajmniej kolejny tydzień, a potem to już może padać. Byle nie w Polsce. Bo my do Polski na biwak się wybieramy. Jako dziecko jeździłam z rodzicami na biwaki, towarzyszyła nam zawsze cała rodzina (a mała nie była) i te czasy wspominam z sentymentem. Teraz ja zabieram swoje dzieci pod namiot i mam nadzieję, że będą te wakacje wspominać równie miło. Zresztą, co ma być niemiło? Mamy wypasiony namiot, ciepłe śpiwory, obietnice smacznych obiadów i dostępu do toalet i nic więcej nam do szczęścia nie potrzeba. Oprócz słońca.
 
Mamy też nowiusieńki zestaw naczyń biwakowych i w nich to będziemy konsumować wakacyjne przysmaki. Na pewno nie będzie tak zdrowo jak w domu na codzień, no ale od czego są wakacje? Od tego, by pozwolić sobie na więcej :)
 
 
 
Zanim jednak na wakacje wyjedziemy, chciałam się z Wami podzielić przepisem na zdrowe i przy okazji przepyszne tartaletki. Pomysł na nie (a właściwie na jedną tartę) znalazłam u Asieji. Na pewno wiele osób już się z tym przepisem spotkało, na różne podobne można trafić na wielu blogach ( też tutaj ). Tych, którzy tartę widzieli a nie popełnili, polecam z  całego serca. U nas wchodzi na stałe do słodkiego menu.
 
Składnki (na 4 foremki) :
 
-  100 g midałów
-  5 daktyli medjool
- ok. 2 szklanek ugotowanej kaszy jaglanej
- mleko migdałowe (lub inne roślinne)
- 2 łyżki oleju kokosowego
- miód lub ksyliotl
- wórki albo płatki kokosowe
- świeże truskawki lub maliny
- wiórki gorzkiej czekolady (opcjonalnie)
 
Migdały i daktyle blendujemy do połączenia składników.
Foremki wyścielamy folią spożywczą ( inaczej ciężko nam będzie wyjąć z nich tartaletki ) i wyklejamy masą migdałowo - daktylową.
 Kaszę zalewamy mlekiem, stawiamy na gazie, dodajemy olej, słodzik (do smaku w zależności od upodobań)  i kokos, mieszamy.
Miksujemy na gładki krem.
Kremem napełniamy foremki, na wierzchu układamy ulubione owoce, umyte i pokrojone, jeśli są duże.
 Posypujemy czekoladą i wstawiamy do lodówki do zastygnięcia.
 
 
 
SMACZNEGO!!!

16 lipca 2014

Jem na zdrowie. Koktajl z awokado,jabłka i imbiru.

 
 
 
Dziś post z cyklu "Jem na zdrowie", krótko, zwięźle i na temat. A do tego smacznie. O właściwościach zdrowotnych awokado nikogo nie trzeba przekonywać, a reszta składników koktajlu wcale gorsza nie jest.
 
A są to dokładnie:
 
- dojrzałe awokado
- 1/2 jabłka + sok z 1 całego
- sok z 1 cytryny
- sok z 1 limonki
- kawałek obranego imbiru
 
Awokado obieramy, kroimy w kawałki i razem z pozostałymi składnikami łączymy na gładki koktajl. Przy obecnie panujących upałach dobrze jest dorzucic do blendera kilka kostek lodu.
 
 
 
 
SMACZNEGO!!!

09 lipca 2014

Deser jaglany z kremem z daktyli i kakao.

 
 
 
Kasza jaglana na dobre rozgościła się na blogach, a co za tym idzie i w naszych kuchniach. I bardzo słusznie. Jest zdrowa, pożywna i łatwa w przygotowaniu. Doskonała jako baza zarówno do dań wytrawnych jak i do deserów. Co prawda na moim blogu jej niewiele ale to nie oznacza, że jej nie jemy (to raczej oznacza, iż krucho u mnie z czasem ).
 
W lodówce przeważnie mam miskę ugotowanej jaglanki i w razie potrzeby jest jak znalazł na śniadanie w towarzystwie orzechów, lunch z dodatkiem warzyw albo właśnie deser.
 
Mogę jeszcze polecić deser z jabłkami który na blogu już się pojawił, a dziś proponuję jabłka zamienić na daktyle. W połączeniu z prawdziwym kakao wspaniale udają czekoladę !!
 
 
 
 
Z proporcjami będzie ciężko bo robiłam na oko, ale potrzebne składniki to:
 
- 2 szklanki ugotowanej kaszy jaglanej
- mleko roślinne (np.. migdałowe)
- cukier, xylitol lub miód
- suszone daktyle (6 dużych)
- kakao (2 łyżki)
 
Kaszę w garnku zalewamy mlekiem i podgrzewamy, dodajemy wybrane słodzidło (ilość wedle uznania) i blendujemy na gładką masę.
Daktyle wrzucamy do pojemnika blendera (takiego z ostrzami), dodajemy kakao (ważne, żeby to było "surowe" kakao a nie kakaopodobne zamienniki z, nie daj Boże, dodatkiem cuku) i miksujemy, również na gładką masę.
Wykorzystujemy naszą kreatywność i tworzymy kombinację dwóch mas, której nikt nie będzie mógł się oprzeć :)
 
 
 
SMACZNEGO!!!

03 lipca 2014

Domowe lody śmietankowe z gorącymi malinami.

 
 

 
Nie wiem jak Wy, ale my mamy lato. Wyjątkowo nas rozpieszcza słońce w tym roku, świecąc nieprzerwanie od tygodnia. A jak jest lato, to muszą być i lody. Pod szkołą codziennie, uparcie parkuje mały kolorowy samochodzik oferując dzieciakom swoje dobra, czyli tzw. lody. Moje dziewczyny jakoś dały się przekonać że to nie jest zbyt dobry wybór i już przechodzą obok niego obojętnie, ale żeby nie były tak do końca poszkodowane, postanowiłam zrobić lody sama.
 
 
 
 
 
Maszynkę w domu mam już od jakiegoś czasu ale ciągle obawiałam się jej użyć, zdawało mi się że zrobienie lodów wymaga dużo zachodu i że na pewno nie wyjdą. Wyszły, a pracy wcale dużo nie trzeba. Polecam wszystkim, nawet tym, którzy maszyny nie mają, zmieściła mi się do niej tylko połowa porcji, resztę wpakowałam do pudełka a jedne nie różniły się od drugich niczym. Lody nie zamarzają na kamień, są lekkie i puszyste. Czy to dlatego, że masa nie jest gotowana? Następnym razem wypróbuję przepis w którym śmietanę  i jaja się podgrzewa i będę miała porównanie. Duże znaczenia ma na pewno śmietana jakiej użyjemy. My mamy to szczęście że w mleko, jaja i śmietanę zaopatrujemy się w pobliskiej farmie, mając pewność, że produkty są "prawdziwe", bez ulepszaczy i dodatków i naprawdę smaczne.
 
 
 
 
 
Lody są idealną bazą do smakowych eksperymentów, polecam i zapraszam na lody. Naprawdę warto. Przepis znaleziony tutaj.
 
 Składniki (w oryginalnym przepisie podwojone) :
 
- 500 ml kremówki
- 3 jaja
- 1/4 szkl. xylitolu lub pół szkl. cukru
 
 
 
Jaja sparzamy i rozdzielamy.
 Białka ubijamy na sztywno dodając stopniowo cukier.
 Delikatnie mieszamy ubitą pianę z żółtkami.
 Śmietanę ubijamy na sztywno i łączymy z białkami.
Całość przelewamy do maszyny i postępujemy zgodnie z jej instrukcją.
 Jeśli maszyny nie posiadamy, wlewamy masę do pojemnika, wkładamy do zamrażalnika i co godzinę mieszamy lody.
Gotowe podajemy z ulubionymi dodatkami, u nas są to niezmiennie gorące maliny.
 
 
 
 SMACZNEGO!!!
 
 
 
 
 

19 czerwca 2014

Handmade home. Bunting i drugie życie puszki.

 
 
Dzisiejszym postem ( i następnymi podobnymi, mam nadzieję ) chciałabym pokazać, że moje życie na Wyspach kręci się nie tylko wokół jedzenia. Właściwie ostatnio moje poczynania w kuchni ograniczają się do ugotowania kaszy, sparzenia warzyw i uprażenia orzechów, ponieważ od jakiegoś czasu jeśli chodzi o posiłki, stawiamy na zdrowie. W kuchni powiało nudą ale mam nadzieję, że i to się zmieni, ponieważ zdrowo nie oznacza nudno, no ale nie o tym dziś miało być.
 
 
 
 
Dziś miało być o szyciu i tworzeniu. Pasją tą zaraziła mnie osoba, której już niestety nie ma w moim życiu, czego bardzo żałuję. Nie żałuję tego, że zaczęłam szyć bo sprawia mi to wiele radości. Początki były trudne, wszystkiego uczyłam się sama, klęłam na maszynę do szycia i rzucałam nożyczkami. Problemem największym jest brak czasu, obowiązki domowe, pomimo tego, że nie pracuję zawodowo, pochłaniają większość dnia, a po powrocie dziewczyn ze szkoły nie ma mowy o wolnej chwili dla mnie. Pomysłów w głowie masa, jeszcze więcej zdjęć w folderze "Inspiracje" a czasu jak nie było, tak nie ma.
 
 
 
 
 
 Bunting powstał już jakiś czas temu, z prawdziwego lnu, którego poszukiwałam dość długo aż w końcu zakupiłam spory kawał u sprzedawcy z niemieckiego eBaya. Po jakimś czasie do buntingu dorobiłam mały wazon, oklejając metalową puszkę kawałkiem lnu i przyklejając kwiat klejem na gorąco. Do tego zestawu idealnie pasuje suszona lawenda, prosto z mojego ogrodu, własnoręcznie wyhodowana. Na szczęście ślimaki za nią nie przepadają (co innego truskawki i poziomki :)
 
 
 
 
 
Jak Wam się całość podoba?
 
Jeśli macie ochotę obejrzeć inne moje wyszywanki,  zapraszam na moją stronę na FB