16 czerwca 2012

Weekendowe opowieści. Clovelly.

W poprzednim poście wspominałam o świetnej wycieczce jaką odbyliśmy kilka dni temu. Wybraliśmy się do Cornwalii, części Anglii, która zachwyca widokami. Zatrzymaliśmy się w Newquay a stamtąd urządzaliśmy wycieczki w okolice.

Szczerze mówiąc, sceptycznie podchodziłam do opowiadań znajomych i ich zachwytów : "krajobrazy jak Grecji, czy Hiszpanii". Mile się rozczarowałam. Do tego stopnia, że na pewno jeszcze tam wrócę.

Jednym z miejsc, jakie odwiedziliśmy (dziękuję Ci Mężu, że znalazłeś je w czeluściach internetu !!!) jest wioska Clovelly ( Devon). Jest wyjątkowa. Całością opiekują się prywatni właściciele (pokolenia tej samej rodziny od 1738 r) , którzy chcą zachować jej klimat i wygląd z czasów XIX wieku. Nie ma tam samochodów, tylko osiołki i pewnego rodzaju sanie, które pomagają w transporcie produktów potrzebnych mieszkańcom. Wioska położona jest na wzgórzu, i tak jak schodzenie po śliskich kamieniach można przeżyć, tak wchodzenie z powrotem jest już mniej wesołe. 

Widok po wejściu na teren Clovelly.




 Schodzimy w dół. Na prawo wejście do chaty rybaka.


Chata rybka od środka. Nawet ładnie urządzona :)





Widok z okna chaty. Co ja bym dała za taki!!!



Charles Kingsley. Jak żywy!



Idziemy dalej. 





Widok z góry na przycumowane łodzie. 








Plaża. Można przycupnąć na kamieniu z kanapką. Jednak chodzenie po tych kamieniach z aparatem w jednej i rączką 4-latki w drugiej dłoni do łatwych nie należy!




 Wodospad, który objawił nam się całkiem niespodziewanie!




 Po szalonym wyczynie co niektórych członków rodziny, polegającym na wejściu za wodospad i wracaniu do domu w stanie całkowitego przemoczenia, wchodzimy z powrotem. 





Toby po ukończonej służbie. 


Jeśli będziecie kiedyś w okolicy, koniecznie odwiedźcie:


14 komentarzy:

  1. Ależ pięknie! uwielbiam podróże :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja jestem jedną z tych osób, które się entuzjazmują Kornwalią i twierdzą, że kornwalijskie wybrzeże jest piękniejsze od hiszpańskiego;-) W Clovelly nie byliśmy, następnym razem się wybierzemy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajny fotoreportaż - mam wrażenie, że tam też byłam:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pieknie tam, uwielbiam takie miejsca ;))

    OdpowiedzUsuń
  5. Pięknie, wręcz bajkowo! atmosfera tego miejsca wyjątkowa...
    pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  6. My byliśmy tam rok temu, cudne miejsce :) I zdjęcia też mamy podobne :) Takie miejsca jak Clovelly najlepiej zwiedzać jak jest słonecznie. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Taki mały błąd, ale ważny to Clovelly jeszcze należy do Devonu, granica Kornwalii z Devonem rozpoczyna się za Hartland. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za sprostowanie. Chyba z wrażenia nie sprawdziłam dokładnie, gdzie pojechałam :)

      Usuń
  8. To nie jest wielki błąd :) Mieszkam w okolicy i za każdym razem jak jestem na plaży w Westward Ho! to widzę zarys tego miasteczka, a szczególnie wieczorem, gdy już słońce zachodzi można zobaczyć jak świeci od lamp :) A miasteczko ma swój urok :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to szczerze Ci zazdroszczę tego, gdzie mieszkasz!! Pozdrawiam ciepło!

      Usuń
  9. Uwielbiam Kornwalie, choc sam Devon jeszcze nie mialam okazji poznac. Jeszcze. Ja wrozilam z Kornwalii ponad tydzien temu. Nie policze ile razy juz tam bylam. Nie przeszkadza mi nawet kaprysna pogoda. To powietrze i ten niezwykly klimat. W tym roku bylismy tez na Land's End i rowniez, jesli znajdziesz czas, zapraszam na moje wspomnienia z tej wycieczki tutaj: www.rejsemnawyspe.blogspot.com Pozdrawiam. Kasia

    OdpowiedzUsuń
  10. Jejku, Moniko, ale miałaś widoki...!!!

    OdpowiedzUsuń
  11. Byłam kilka razy w Anglii. Ale tych stron nie znam :)
    pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń

Było,minęło....